Letnia tęsknota spożywcza - chłodnik.

Letni sezon w Polsce nie różni się prawie wcale pod względem spożywanego przez rodaków menu od pozostałych pór roku. A przecież znane w dawnej kuchni polskiej i rozpowszechnione zupy owocowe i chłodniki z warzyw, obecnie prawie zupełnie wyginęły niczym gatunki flory i fauny. Co jadamy? Jest zwykle zupa pomidowa, żur, rosół, ogórkowa, barszcz, jarzynowa itp w modyfikacjach przez 365 dni kalendarzowych.
Marzy mi się w środku upalnego dnia chłodnik w porze lunchu na stoliku letniego ogródka. A mam co? Figę z makiem. Znaleźć chłodnik w polskim lokalu, to jak wygrać w totka. Chociaż... nie! Zdarzyło mi się, i to w którejś z tarnogórskich restauracji, w nieodległej przeszłości. Poszukam i tego lata.

A zamiast zupy pomidorowej z makaronem lub ryżem podpowiadam chłodnik-krem z pomidorów na domowy szybki, niemęczący wysoką temperatuą posiłek. Oto najprostszy przepis.
Świeże pomidory bez skórek zmiksować, dodać pół łyżeczki oliwy (u mnie w kuchni jest zwykle olej z pestek winogron), jogurt naturalny albo śmietanę (lub ich mieszankę) dolewać w ilości według gustu i tak, aby otrzymać konsystencję bardzo gęstej śmietany. Przyprawy: sól, pieprz, może być starty ząbek czosnku, posiekany koperek, pół jajka na twardo - wszelkie indywidualne fanaberie dozwolone. Mogą być drobne grzanki z pieczywa razowego (albo innego), może i tarty ser pływający na powierzchni.
Smacznego!




Liczne dowody na działalność ...

Media lokalne i wszechobecny przekaz ustny donoszą, iż taki piękny porządek jaki obecnie w parku panuje, nigdy wcześniej tam nie bywał. Chwalić Boga i kogo się da, kto moc swoją i palce w dziele tym maczał, ku zadowoleniu mieszkańców i samochwał.

Z niesprawdzonych zaś źródeł przecieki. Otóż, stworzenia ziemskie raz po raz licznie opanowują park, aczkolwiek zaznaczywszy swą działalność, wnet znikają. Pijawki wyssały, co się da z sadzawki (a właściwie sadzawko-podobnego baseniku z fontanną), ostrozębe bobry z Bobrownik bobrowały na wieżyczce widokowej spożywszy częśc jej konstrukcji na surowo, stadko krecików albo ryjówek ryje pod kortami tenisowymi i pozbawia ich powierzchnię objawów życia sportowego, no i rodzime korniki lub wciornastki (bo przecież nie afrykańskie termity) obżerają się gontami altanki-jubilatki zwanej "grzybkiem". Oto przyszłość dla naszego parku: zostać pozbawionym zabytkowych (choć bez prawnego statusu) dzieł rąk ojców-założycieli parku: burmistrza Otte i proboszcza Kokota oraz mieszkańców miasta sprzed ponad wieku. Czyż nie tak?
           

Tak powiadają pesymiści ale ja optymistką będąc, zakładam, iż źle się nie stanie. Niech sprawy rozwijają się ku pozytywnemu finałowi. A park, zimową czy letnia porą przyda się i już!




Od pierwszego do trzydziestego.

Mijają dni, mijają noce i tylko wyciągnąć rękę i przyjdzie nam złapać drugi koniec czerwca, który trzeba, jak co miesiąc z innymi miesiącami to czynimy, związać z tym sprzed 30 dni.

Przeglądam własne wpisy blogowe, przerzucam te sąsiednie i nadziwić się nie mogę, ileż to rozmaitości się wydarzyło w naszym mieście. No bo jakby nie patrząc, to nie lada ilościowy wyczyn imprezowy: te wernisaże, koncerty, wręczanie nagród i gratulacji, świętowanie i spotkania, Dni Samorządności, Bobra, kanalizacji oraz Noc Muzealna, wizyty cywilów i wojskowych, zwycięstwo w konkursach rynków: przedsiębiorczego i architektonicznego, spartakiady i zawody sportowe itd., itp. I wszystko się zmieściło i udało w zaczarowanym miesiącu kwitnących jaśminów, czarnego bzu i słowików. I jak powiadają wokoło, wszystkim tym kierował lub koordynował urzędniczy sztab w ratuszu. Jeśli tak było - brawo!

Ale, ale! Jak wskazują niezidentyfikowane źródła informacji, podczas Dnia Bobra nieokreślona liczba tych futrzastych ssaków prawdopodobnie ucięła sobie niezłą biesiadę poza Bobrownikami, gdyż widoczne efekty ich pracy odnotowano w parku miejskim.
           




Muzealna Noc Świętojańska

Już jutro, już za niewiele ponad 24 godziny otwarta zostanie ósma już edycja corocznej imprezy organizowanej prze tarnogórskie Muzeum. Świetny ten pomysł autorstwa dyrektor Zofii Krzykowskiej, realizowany przez wszystkich naszych muzealników, który pączkuje z roku na rok przybiera coraz to nowe, urozmaicone formy i staje się imprezą coraz popularniejszą wśród mieszkańców miasta, powiatu ale i poza ich granicami, bo odwiedzają nas goście z sąsiednich miast. To cykliczne wydarzenie prezentujące TG nie tylko podczas dorocznych "Gwarków".

Rok 2013 jest ważny dla muzeum, bo 55-ty od jego założenia przez mieszkańców dla mieszkańców Tarnowskich Gór i dla naszych gości. Jakże znaczący udział w powstaniu tej instytucji kultury miało Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej wiedzą ci, co śledzą historię miasta a choćby biorą udział w jego życiu społecznym lat powojennych.  Serdecznie i szczerze gratuluję dorobku i życzę pomyślności w przyszłej działalności.

Przypominam Świętojańską Noc Muzealną sprzed dwóch lat - http://www.tg.net.pl/blog/post/kosiba-lesiak/4797/Po-nocy-ranek
Muzealna Noc Świętojańska (6 edycja) i 450 lat jarmarków w Tarnowskich Górach



Weekend w nudnym mieście.

Słyszę często : "Och! Tu nie ma co robić! Same nudy w tym mieście! Nic sie tu nie dzieje!" Ale dość cytatów. Do rzeczy.

 Sobota. O Dniu Bobra wspomnę tylko krótko: miał miejsce jak zwykle w Bobrownikach. A zilustruję informację zamieszczając pamiątkę sprzed 4 lat.
           

 Sobota-niedziela. Wprawdzie to nie okrągły ale przecież ważny jubileusz założenia parafii ewangelickiej w TG - 270 lat to niebagatelny żywot. A że w dekadzie 500-lecia reformacji obchodzony, tym bardziej należy go zaakcentować. Dzieło Vivaldiego "Cztery pory roku" było jedynym punktem koncertu, który odbył się w kościele Zbawiciela na rynku. Nie trzeba było więcej, aby słuchacze zachwycili się i usatysfakcjonowali. 
           

 Zdjęcie - ziemskie dźwięki instrumentów muzycznych unosiły się ku sklepieniu świątyni a ta rozstępowała się bezszelestnie aczkolwiek w widoczny sposób dla umożliwienia wydostania się tych audio-cudowności ku niebiosom. 

Niedziele też: piknik familijny w parku a więc rodzice, dzieci, samochody, grille, śpiew, napoje, dym. Okazja - budowa kanalizacji miejskiej. Cóż, przymierzali się do realizacji tego zadania dwaj poprzedni burmistrzowie, ale ostatecznie wypadło na trzeciego. I to w roku jubileuszu założenia parku miejskiego - 110 lat minęło!

Jakby dla lepszego wczucia się w tematykę festynu organizatorzy, wykonawcy, goście i oczywiście "twórcy" kanalizacji ze sceny (nomen omen) muszli koncertowej, sycili oczy widokiem otwierających się co rusz drzwi toy-toyów. Ten, co ustawił je w dokładnie w centrum placu festynowego, dobrze tę lokalizację przemyślał. Miał plan!

Zdjęcie przedstawia widok spod ... przybytków.
          





Park 110 lat po...


W piątek z ulicy Wyszyńskiego zauważyłam stojące w alejce parkowej samochody oraz znajdujące się w pobliżu sadzawki osoby. Dzisiaj stwierdziłam, iż sadzawka została wyczyszczona. I to w sposób tak precyzyjny, że nie został w niej ani jeden pet bez filtra i z filtrem, szkiełko po flaszce z Żywca czy też huty szkła. Nie zdążyła nawet obrosnąć w sierść czworonogów. „Pacyfikacja” dotyczyła  też puszek a nawet adidasów, co to spadły z drzewa, gdzie je jakis czas temu sfotografowałam. Obecnie jest higienicznie i transparentnie a otoczaki pysznią się przez taflę wody jak pyszne.
           

Fontanna wprawdzie jeszcze nie „szlocha” ale być może niedługo nowe pompy zaczną ją łaskotać elektrycznymi impulsami i pobudzą do uśmiechu przez łzy. Ja się już cieszę! No i pan Jan Zasada, który wpisał swój komentarz na moim blogu dostał, o co zabiegał! Lada moment zostanie Pan w pełni usatysfakcjonowany (pogratuluję Panu), a ja również. Choć jeśli o mnie chodzi, to w pełni dopiero wówczas, gdy zostaną naprawione inne elementy architektury parkowej. Zostało ich już tu niewiele, bo oprócz sadzawki – wieżyczka, rosarium, grzybek, korty dwie donice przeniesione sprzed zamku w Reptach (no, chyba nie po to, aby „sczezły” na oczach licznych świadków). Jest jeszcze trochę pagórków – pozostałości po szybach i alejek między nimi. Czy możliwe jest nadanie im nazw, które podkreśliłyby koloryt tych terenów pozostałych po czasach wydobycia kopalin?

Zdjęcie




Zagrożenie po 50-tce.

Wzrasta liczebności zakażeń HIV u osób w zaawansowanym wieku, gdyż łatwość komunikowania się przez Internet, częste podróże oraz zniesienie wielu ograniczeń w życiu towarzyskim sprzyjają kontaktom płciowym. Najstarszy polski pacjent seropozytywny miał ponad 70 lat. 

Jedną z zagrożonych  grup wiekowych są dobrze sytuowane kobiety po 50 roku życia, samodzielne, zawodowo czynne lub na utrzymaniu zamożnego małżonka. W ich codzienności znaczącym elementem jest stres, rywalizacja zawodowa, kryzys w rodzinie, zniewolenie emocjonalne, współuzależnienie, rozwody, przemoc i to one wywołują niejednokrotnie chęć kobiet do odreagowania przez podejmowanie przygodnych kontaktów seksualnych. Bywa, że potwierdzeniem własnej atrakcyjności i wartości jest przypadkowy partner.

A stąd już tylko krok do konsekwencji w postaci zakażenia HIV.




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |  241 |  242 |  243 |  244 |  245 |  246 |  247 |  248 |