"Pół życia" czyli medytacje w lipcowe upały


Pół życia
schodzi nam
na ustalaniu
czy diabli,
czy anieli
kluczyk do szczęścia mają

Drugie pół życia
próbujemy
ustalić gdzie oni go chowają

      I kiedy już podejrzewamy
      gdy nam go czasem pożyczają
      kiedy „Można by”, „Znów”, „Od nowa”
      Zaczyna się
      Trzecia Połowa.

           

Zdjęcie - wieczorową porą, w podcieniach tarnogórskich kamieniczek przemyka czasami w sposób zauważalny lecz dyskretny Krzysztof Miller. Bywa, że w wielgachnym futerale dźwiga .... Nie, nie puzon ale statyw fotograficzny, jeden z atrybutów swej profesji. I chociaż jak mi się wydaje, do charakterystycznego wizerunku tej znanej w naszym mieście i poza nim osoby "przylegają" cytowane wyzej poetyckie słowa, to autorem wiersza jest Andrzej Poniedzielski. Nie mieszkaniec a gość w Tarnowskich Górach.





REWOLUCJA ŚMIECIOWA - głos w dyskusji

Kostka masła ważyła onegdaj 250 gramów, dzisiaj może to być 200, 165 i mniej. W przypadku towaru sprzedawanego w porcjach ilość (waga) opakowania wzrasta wraz ze wzrostem ilości porcji. Bilet do pociągu kiedyś był niewielką tekturką, dziś to dużą ulotka lub prawie  transparent.

Mięso na styropianowej tacce, pod nią jakaś gąbka nie wiadomo po co. Nie dość że zbiera wodę, która wpierw ważona jest jako mięso, to jeszcze klient kupuje przymusowo tę gąbkę plus tackę (można ich użyć zamiast porcelanowej zastawy).

Butelki w najróżniejszych kształtach. Nikt ich nie odbiera jak kiedyś bywało, idą jako szkło w śmieciach. A czy wyprodukowanie szkła z minerału  nie kosztuje? Kosztuje, a tu jest gotowy śmieć a jednak produkt za darmo raz jeszcze do sprzedania.

Produkcja opakowań to produkcja śmieci sprzedawanych nam, klientom-obywatelom, którym nakazuje się je nieodpłatnie segregować, aby znowu można je było nam sprzedać. Czyż nie tak?

A jak sobie z tą "śmieciową" ustawą radzi tarnogórski samorząd?

           




Krótka informacja na temat strat fizycznych i uczuciowych

Nieznany sprawca skradł części mojego mienia w okolicznościach  niemożliwych do precyzyjnego ustalenia. Na moją szkodę skutecznie dokonał zaboru flagi Tarnowskich Gór a konkretnie emblematu-naklejki umieszczonego obok polskiej flagi narodowej na lewej bocznej tylnej szybie mojego auta. Byłam z nią mocno emocjonalnie związana! Prawej szyby zaborcza ręka złodzieja nie dotknęła – nadal tkwią na niej barwy polskie-  biała i czerwona, oraz miejskie - biała, czarna, żółta.

I nie wiem, czy cieszyć się, czy smucić. Interpretacja tego incydentu jest trudna, doprawdy, jakie były intencje, jaki cel.  Co było istotne dla sprawcy: wybór barw miejskich ponad narodowymi, może strona lewa albo prawa (jak w polityce), albo dzień wakacyjnego tygodnia? Czy na jego decyzję mógł mieć wpływ smak zjedzonego chłodnika z buraczków czy wyczuwalny słodki zapach kwitnących lip?   




Architektoniczny serial miejski

- Czy podoba się pani ta wystawa? - zapytałam sympatyczną dziewczynę,  stojącą przed
sztalugami, które wystawiono przy wejściu głównym do ratusza.
- Tak, to bardzo interesujące - odparła z wyraźnie nie kłamaną szczerością.
Jednak nie tylko my oglądałyśmy  te obiekty nie często zauważane, bo na pozór zwyczajne. Wystawa pt: "Dom śląski" to szereg plansz z fotografiami, rysunkami technicznymi oraz opisami budynków z Tarnowskich Gór wykonanych dla Urzędu Miasta przez Politechnikę Gliwicką. Całkiem udana.

           

W tym miejscu oraz w holu TCK sztalugi przyciągają uwagę mieszkańców oraz przyjezdnych - dobrze wiem, bo rozmawiam z jednymi i drugimi

Przypominam sobie, że jakieś 5 lat temu pojawił się (być może pierwowzór obecnego) projekt autorstwa Marka Wojcika. Autor wyszperał w archiwach oryginalne plany budynków, ryciny, zdjęcia, które połączył z współczesnymi fotografiami kamienic z tarnogórskiej starówki. I pamiętam nawet tytuł: "Starych kamieniczek czar" opublikowany na stronie internetowej Urzędu Miasta oraz w czasopiśmie historycznym "Montes Tarnovicensis". Szkoda, że tamten ciekawy cykl ze strony www miasta zniknął; szczęśliwie znaleźć go można nadal na www.montes.pl,  A przecież było się czym chwalić, a na dodatek autor to ówczesny tutejszy urzędnik. Zresztą dobra byłaby to para tematów: miejscowe kamienice czynszowe oraz takież domy jednorodzinne.

Również we wspomnianym wyżej "Montes Tarnovicensis" publikowane są już chyba od ponad roku artykuły, w których Ryszard Bednarczyk i Paweł Bednarek opisują miejscowe wille okresu międzywojnia (i wcześniejsze), ich właścicieli i mieszkańców. Tak więc "Dom śląski" to kolejny w tym architektonicznym "serialu" i być może serialowi przybędzie odcinków. Mam taką nadzieję, gdyż widzę od kilku lat powracającą jakby "modę” na Tarnowskie Góry.

PS. Nieśmiało wyobrażam sobie współpracę miejscowych autorów – pasjonatów miasta oraz jej wynik: książkę z kilkoma rozdziałami - kamienice, wille, domy jednorodzinne, budynki użyteczności publicznej i inne.




Barwy na tle barw.

I znowu zdania będą podzielone. Jednym stojące na płycie rynku taksówki przeszkadzają, innym nie. Podobnie jak w sprawie "Kopuł/y" - dla jednych ten lokal z ogródkiem letnim to rodzaj transparentnego salonu miejskiego pod gołym niebem, inni woleliby widzieć w tym miejscu pustą przestrzeń nad gładką nawierzchnią. A mnie się wydaje, że współczesne taksówki mają taki ... sentymentalny związek z tymi historycznymi, których postój przed pół wiekiem znajdował się nieopodal, bo przy ścianie kościoła ewangelickiego, zaledwie kilkanaście metrów od obecnego.

Chyba niezły pomysł mieli członkowie korporacji "Radio Taxi", ubierając swoje pojazdy w barwy Tarnowskich Gór: żółtą, czarną i białą oraz dodając herb miasta na karoserii. I cóż... Czy widok żółtych taksówek pod powiewającą na maszcie przed ratuszem miejską flagą/banderą budzi pozytywne czy negatywne odczucia? Czy to akcent lokalnego patriotyzmu, wkład w promocję miasta tutejszych taksówkarzy, deklaracja współudziału w tzw. budowę marki TG? Kto zna odpowiedź?
   
     




Liczne dowody na działalność ...

Media lokalne i wszechobecny przekaz ustny donoszą, iż taki piękny porządek jaki obecnie w parku panuje, nigdy wcześniej tam nie bywał. Chwalić Boga i kogo się da, kto moc swoją i palce w dziele tym maczał, ku zadowoleniu mieszkańców i samochwał.

Z niesprawdzonych zaś źródeł przecieki. Otóż, stworzenia ziemskie raz po raz licznie opanowują park, aczkolwiek zaznaczywszy swą działalność, wnet znikają. Pijawki wyssały, co się da z sadzawki (a właściwie sadzawko-podobnego baseniku z fontanną), ostrozębe bobry z Bobrownik bobrowały na wieżyczce widokowej spożywszy częśc jej konstrukcji na surowo, stadko krecików albo ryjówek ryje pod kortami tenisowymi i pozbawia ich powierzchnię objawów życia sportowego, no i rodzime korniki lub wciornastki (bo przecież nie afrykańskie termity) obżerają się gontami altanki-jubilatki zwanej "grzybkiem". Oto przyszłość dla naszego parku: zostać pozbawionym zabytkowych (choć bez prawnego statusu) dzieł rąk ojców-założycieli parku: burmistrza Otte i proboszcza Kokota oraz mieszkańców miasta sprzed ponad wieku. Czyż nie tak?
           

Tak powiadają pesymiści ale ja optymistką będąc, zakładam, iż źle się nie stanie. Niech sprawy rozwijają się ku pozytywnemu finałowi. A park, zimową czy letnia porą przyda się i już!




Od pierwszego do trzydziestego.

Mijają dni, mijają noce i tylko wyciągnąć rękę i przyjdzie nam złapać drugi koniec czerwca, który trzeba, jak co miesiąc z innymi miesiącami to czynimy, związać z tym sprzed 30 dni.

Przeglądam własne wpisy blogowe, przerzucam te sąsiednie i nadziwić się nie mogę, ileż to rozmaitości się wydarzyło w naszym mieście. No bo jakby nie patrząc, to nie lada ilościowy wyczyn imprezowy: te wernisaże, koncerty, wręczanie nagród i gratulacji, świętowanie i spotkania, Dni Samorządności, Bobra, kanalizacji oraz Noc Muzealna, wizyty cywilów i wojskowych, zwycięstwo w konkursach rynków: przedsiębiorczego i architektonicznego, spartakiady i zawody sportowe itd., itp. I wszystko się zmieściło i udało w zaczarowanym miesiącu kwitnących jaśminów, czarnego bzu i słowików. I jak powiadają wokoło, wszystkim tym kierował lub koordynował urzędniczy sztab w ratuszu. Jeśli tak było - brawo!

Ale, ale! Jak wskazują niezidentyfikowane źródła informacji, podczas Dnia Bobra nieokreślona liczba tych futrzastych ssaków prawdopodobnie ucięła sobie niezłą biesiadę poza Bobrownikami, gdyż widoczne efekty ich pracy odnotowano w parku miejskim.
           




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |  241 |  242 |  243 |