Trochę miasta w mieście.


autor Alicja Kosiba-Lesiak data 25 października 2011, 22:47
kategoria: General ( Alicja Kosiba-Lesiak)

Niewiele jest chyba osób, które lubią oglądać "rynkowego wieloryba". A to, że przypłynął na fali pijanej otępiającą demokracją samorządności gminnej, a to, że jest mutantem "górnolotnego" lądowiska dla helikopterów, a to znowu, że pasuje jak pięść do nosa
wklejony w ogólnie znany "zabytkowy układ urbanistyczny śródmiejskiej starówki tarnogórskiej", i tak dalej narzekają. W cafe Bar-Celona (dokładnie niezidentyfikowałam nazwy ale wydaje mi się pomysłowa, czynnej już od godziny 8:00 rano, bywam na kawie (II miejsce kawowe w mieście), czasem na tzw. lunchu. Z prawdziwą przyjemnością biorę do rąk menu kawiarniane, bo znajduję tu fotki z widoczkami starych Tarnowskich Gór - nostalgiczna niespodzianka w nowoczesnym wnętrzu. Właściciel prywatnego lokalu zachęca do odwiedzin miasta, a to ciekawe!

       


Na wyższej kondygnacji "warczy Warka", którą z kolei w pewnym stopniu akceptuję za ładnie oświetlone wieczorową porą tafle szkła; zdarza mi się je oglądać z pobliskiego parkingu. Tutaj w atmosferze antynikotynowej można usiąść przy stoliku "pod ścianą kamienicy Szymkowica", bo oto na jednej ze ścian lokalu umieszczono całkiem sporą fotografię tej budowli, w kolorze sepii. I kto by to pomyślał, że w "światowym brzuchu wieloryba" napotkać można miły ślad naszego małego miasta. Ach, ci restauratorzy! Potrafią robić niespodzianki.  

        

wysłano z : http://www.tg.net.pl/blog/kosiba-lesiak.php
wydruk z : http://www.tg.net.pl/blog/kosiba-lesiak.php?id=5129