Dla kogo?


autor Alicja Kosiba-Lesiak data 25 sierpnia 2016, 23:18
kategoria: General ( Alicja Kosiba-Lesiak)



Dla kogo przeznaczone są takie miejsca? Kto do nich przybywa,
kto żyje w nich? Czy i komu należy je pozostawić?
Spośród jeszcze pozostałych miasteczek żydowskich
odwiedziłam kilka. Szczekociny, Pińczów, Szydłów, Chmielnik. Każde po raz drugi. Do innych
dawnych sztetli w Małopolsce jeszcze nie trafiłam wcale, albo nie powtórzyłam
wizyty a planuję, to m.in. Dąbrowa Tarnowska i Bobowa. Uzupełnię „w terenie” wiedzę
o nich, zajrzę w miejsca pominięte przy pierwszej wizycie z
braku czasu lub informacji o nich.

  


Zdjęcie – synagogi w Szczekocinach, Szydłowie i Pińczowie


Bogata kultura, zwyczaje, tradycje pozostawiły do tej pory ślady na
mapie województwa świętokrzyskiego, pomimo tragicznych okoliczności, które
miały miejsce podczas II wojny światowej i po mniej. Nawet 50 i więcej procent przedwojennej
ludności niektórych miasteczek stanowili starozakonni. A teraz?

Połamane macewy, zrujnowane synagogi lub takie, które zmieniły pierwotne
przeznaczenie, pomniki pamięci – to pozostało po przedwojennej i
wcześniejszej społeczności żydowskiej żyjącej w sąsiedztwie przedstawicieli innych
narodowości osiedlających się w Polsce przez stulecia.

  


Zdjęcie – macewy wmurowane w cokół pomnika w Szczekocinach, wmurowane w ogrodzenie
synagogi w Pińczowie, ustawione we wnętrzu synagogi w Szydłowie.



A jednak te miejsca nie są opuszczone – przybywają tu goście
z kraju i zagranicy w poszukiwaniu atrakcji turystycznych, potomkowie dawnych mieszkańców
i obecni mieszkańcy, którzy nagle odkrywają w sobie ciekawość miejsc do tej pory
omijanych z lekceważeniem lub ludzi przez lata niedocenionych.

  



Zdjęcie – w małopolskiej synagodze krótkie i spokojne lecz
wspaniałe w swej wymowie spotkanie: muzealnik pełniący rolę gospodarza i
opiekuna zabytku i poszukiwacze minionego czasu (w tym wykonująca tę fotografię AKL)    

Odkrywanie przeszłości odbywa się tam w poważnym, nieraz melancholijnym nastroju. Ale są i drobne radości: pyszne pipki z kopytkami i kugel w restauracji "Staropolska" w Chmielniku. Właściciel lokalu przejął kilka przepisów żydowskich potraw od zlikwidowanej jakiś czas temu restauracji "Cymes". Podaje się te smakowitości obok potraw polskich i oczywiście ... włoskich.

  


Zdjęcie: coś uroczego - przemiła kelnerka z restauracji 'Staropolska" w Chmielniku; coś trwałego - pomnik :) gęsi - na gęsiach Chmielnik stoi :); coś nietrwałego - przepyszne faszerowane gęsie szyjki - mniam mniam.


wysłano z : http://www.tg.net.pl/blog/kosiba-lesiak.php
wydruk z : http://www.tg.net.pl/blog/kosiba-lesiak.php?id=8483