Spotkanie dawne, spotkanie nieodległe


autor Alicja Kosiba-Lesiak data 20 listopada 2018, 22:51
kategoria: General ( Alicja Kosiba-Lesiak)

Ubiegła niedziela to kilka elementów rutynowych
cotygodniowego święta ale i kilka niespodzianek. Jedną z tej
drugiej grupy wydarzeń było krótkie spotkanie - wirtualne, z
panem Januszem Modrzyńskim - dawnym organizatorem a później
kierownikiem i dyrektorem tarnogórskiej placówki muzealnej.
Wirtualne, gdyż dane mi było spotkać go tylko pośrednio, m.in
za sprawą obecności jego rodziny i krewnych - sam bowiem
towarzyszy już swej małżonce w miejscu wiecznego spoczynku na
"nowym" cmentarzu przy kościele pw. św. Józefa. Ale
... poprzez swoich żyjących krewnych pojawił się pan Modrzyński
w niedzielne południe w miejscu swej wieloletniej pracy - na
koncercie i na filmie o nim samym. Kiedy już przed prawie 3 laty
przy dużym drewnianym stole siedziałam obok pana Janusza
rozmawiając na temat jego mającego miejsce przed trzydziestu
kilku laty spotkania z Reinerem Slottą, nie przypuszczałam, że
tzw serwis Carnalla, który był tematem "wywiadu",
stanie wśród innych eksponatów muzealnych. W muzeum, które on
sam tworzył w latach 50. XX w. Jak przebiegały dni
trzytygodniowego pobytu ówczesnego pracownika muzeum w Bochum
tak nieoficjalnie? Pan Modrzyński opowiedział, bo wiele zapamiątał
a ja zapisałam. Obok artykułu Mieczysława Filaka w 79 numerze
Montes Tarnovicensis z marca 2016 r. opublikowana został właśnie
ta moja krótka relacja. Wersję polsko- i niemieckojęzyczną załączam
tutaj.






Artykuł – Modrzyński i Slotta



Śladem serwisu w 1984
roku



Chociaż minęło już ponad 30 lat od wizyty Rajnera Slotty,
pan Janusz Modrzyński dobrze pamięta jej okoliczności i
wspierając się listami Slotty oraz osobistymi notatkami,
zechciał się ze swymi wspomnieniami podzielić.



Zapoczątkował wizytę telefon z informacją, że serwis
Carnalla znajdujący się w zbiorach Muzeum Górnictwa w Bochum,
został tam przekazany z Muzeum w Berlinie, do którego wpierw
trafił jako dar dwóch osób prywatny.



Slotta wyraził chęć odwiedzenia Tarnowskich Gór i poprosił o
pomoc w odnalezieniu miejsc oddanych na wizerunkach części
serwisu. Nie było to możliwe bez akceptacji Ministerstwa
Kultury, które ją ostatecznie wyraziło i poleciło J. Modrzyńskiemu
tę sprawę poprowadzić.



Na przełomie lipca i sierpnia 1984 r. Slotta wraz pracownikiem
Muzeum w Bochum, urodzonym w Polsce absolwentem Politechniki
Gliwickiej Leonardem Foberem, przybył własnym samochodem,
przywożąc ze sobą mapy Śląska i okolic Tarnowskich Gór.
Podczas swych poszukiwań posługiwał się również mapami z
Kopalni Zabytkowej i SMZT, którego schronisko przez trzy
tygodnie stanowiło bazę trzyosobowego zespołu. Niejednokrotnie
nocował tam też J. Modrzyński, bo do późnych godzin nocy
dyskutowali i omawiali plany kolejnych wypadów.



Był to jeszcze okres kartkowy i śniadania oraz kolacje
przygotowywała dla nich w swym mieszkaniu żona Modrzyńskiego -
Felicja. Jednej niedzieli zaprosiła gości na swą ojcowiznę
pod Rybnik, gdzie przygotowano niedzielny śląski obiad: rosół
z nudlami, kluski, modro kapusta, rolada i kompot. Slotta wręczył
jej tam imponujący pęk goździków.

Zwiedził oczywiście podziemia kopalni i wspominał swój
niedawny wyjazd do Japonii, gdzie pomagał organizować muzeum górnictwa.
– Myślałem tam, jestem w Japonii – mówił - a mam jechać
do jakiegoś Tarnowitz, gdzie to w ogóle jest? Dziś tu jestem,
patrzę i powiem; Robicie tu robotę na miarę XXI wieku i to
dodatkowo społecznie!



Interesowały go jednak głównie widoki na powierzchni. Podczas
poszukiwań miejsc utrwalonych na filiżankach serwisu, wykonał
ogromną ilość zdjęć, z których tylko niewielką ilosć
opublikował w swej książce „Das Carnall-Service” wydanej w
1985 r.



W jednej z podróży poszukiwawczych towarzyszył im Stefan Gwóźdź
z SMZT, a w innej Erwin Frej ówczesny nadsztygar w kopalni
zabytkowej. Nie udało się odnaleźć śladów tylko dwóch
obiektów, szybu Spes oraz fabryki cementu.



Slotta przywiózł też ze sobą kopie listów von Carnalla z lat
1827-1828, które ten wtedy pisał niemal codziennie do swej
narzeczonej Emilii von Büttner z miejscowości Dzielna pod Lublińcem.
Jednego dnia wybrali się i tam, by odnaleźć ślad, gdzie
mieszkała. Zastali nieco zaniedbany parterowy domek i
zabudowania gospodarcze.



W Tarnowskich Górach nie udało im się uzyskać żadnej wskazówki,
mogącej pomóc w ustaleniu, kto był autorem rysunków na
serwisie górmistrza Carnalla.



Alicja Kosiba-Lesiak






Artikel über die Herren Slotta und Modrzyński in
Montes Nr. 79 – März 2016



Auf den Spuren nach dem
Service im Jahr 1984



Seit dem Besuch von Dr. Reiner Slotta vergingen bereits über
30 Jahre, aber Janusz Modrzyński, der damalige Leiter des
Museums in Tarnowskie Góry, erinnert sich noch genau an die Umstände.
Dank der Briefe von Slotta und persönlichen Notizen, konnte er
seine Erinnerungen weitergeben.



Bevor es zu diesem Treffen kam, informierte das Bergbaumuseum in
Bochum telefonisch, dass sich das sog. Carnall – Service in
seinen Sammlungen befindet. Es wurde von dem Museum in Berlin übergeben,
dem es zuvor zwei private Personen schenkten.



Dr. Slotta, der damalige Direktor des Museums in Bochum, äußerte
deshalb den Wunsch Tarnowskie Góry zu besuchen und mit Hilfe der
Hiesigen die Stellen aufzusuchen, die auf dem Service dargestellt
wurden. Jedoch war das damals ohne die Zustimmung des
Kultusministerium unmöglich, so bekam J. Modrzyński die Aufgabe
die Sache zu leiten.



Ende Juli 1984 kam Slotta mit seinem Auto nach Tarnowskie Góry,
begleitet von einem Mitarbeiter des Museums in Bochum, einem in
Polen geborenen Absolventen der Technischen Hochschule in Gliwice
- Leonard Fober, und brachte Landkarten von Schlesien und
Tarnowitz mit. Während seiner Forschungen nutzte er auch die
Karten der Silbergrube und des Vereins der Freunde des
Tarnowitzer Landes, dessen Herberge drei Monate lang das Lager
des dreiköpfigen Teams war. Mehrmals übernachtete dort auch J.
Modrzyński, weil man oft bis spät in die Nacht diskutierte und
weitere Ausflüge plante.



Es war damals noch die Zeit der Rationierung (gegen Marken) der
Lebensmittel, aber das Frühstück und Abendessen bereitete für
sie Frau Felicja Modrzyńska in ihrer Wohnung. An einem Sonntag
lud sie alle auf ihr väterliches Erbe unweit von Rybnik, wo sie
mit einem typischen Sonntagsessen bewirtet wurden und sie bekamen
Brühe mit Nudeln, Klöße, Rotkohl, Rouladen und Kompott. Dafür
bekam Frau Felicja von Herrn Slotta einen großen Nelkenstrauß.



Selbstverständlich besichtigte Slotta die Unterwelt der Grube
und erinnerte sich dabei an seine letzte Fahrt nach Japan, wo er
dort half, ein Bergbaumuseum zu organisieren.



- Ich dachte dort, ich bin in Japan – sagte er – und ich soll
nach irgendein Tarnowitz fahren, zumal ich gar nicht weiß, wo
das liegt. Heute bin ich hier, ich schaue und ich sage euch: Ihr
macht hier eine Arbeit auf der Höhe des XXI. Jahrhunderts und
das zusätzlich ehrenamtlich und für umsonst!



Jedoch vorwiegend interessierten ihn die Ansichten auf der Oberfläche.
Auf der Suche nach den Stellen, dargestellten auf den Tassen des
Services, machte er eine große Zahl von Fotos. Nur ein kleiner
Teil von ihnen wurde in seinem Buch „Das Carnall-Service“ ,
herausgegeben im Jahr 1985, präsentiert.



Auf einer Forschungsreise begleitete ihn Stefan Gwóźdź von dem
Verein der Freunde des Tarnowitzer Landes, auf einer anderen der
damalige Obersteiger in der Silbergrube – Erwin Frej. Den
Suchenden der Vergangenheit ist es damals nicht gelungen die
Spuren von zwei Objekten zu finden, und zwar der Zementfabrik und
des Schachtes Spes.

>
Slotta brachte auch Kopien der Briefe von Carnall aus den Jahren
1827-1828 mit. Carnall schrieb sie damals fast täglich aus
Tarnowitz an seine Verlobte Emilie von Büttner aus dem Ort
Dzielna unweit von Lublinitz.<
br>
An einem Tag fuhren die drei Suchenden dorthin, um den Ort zu
finden, wo sie wohnte. Sie fanden ein kleines Haus mit
Landwirtschaftsgebäuden, etwas verwahrlost. In Tarnowskie Góry
konnten sie jedoch keinen Hinweis finden, um herauszubekommen,
wer die Malereien auf dem Service vom Jahre 1844 angefertigt hat.



Die Freunde der Stadt, ihrer Landschaft und Geschichte könnten
heutzutage auch die anderen Fotos vom Jahr 1984 interessieren,
die R. Slotta in seinem Buch nicht veröffentlicht hat. Darin
befindet sich auch die Danksagung für die geleistete Hilfe an
die Archivarin unseres Museums - Magister Danuta Dudzicz, an den
Direktor der Nichteisenerze Grube Erwin Frej und auch an andere
Personen, aber vorwiegend – schrieb Slotta – „ besonders an
den Magister Janusz Modrzyński, ohne den ich den geplanten Ziel
nicht erreicht hätte“.



Tekst oryginału w języku polskim: Alicja Kosiba-Lesiak

Tłumaczenie na język niemiecki: Barbara Widera.


wysłano z : http://www.tg.net.pl/blog/kosiba-lesiak.php
wydruk z : http://www.tg.net.pl/blog/kosiba-lesiak.php?id=9127