Jednak o wyborach - wyborcze cukierki na targu

Jeszcze przed paroma dniami byłam pewna, że nie napiszę słowa o wyborach, o woltach jakie w tym kraju co rusz ktoś wykręca. Tak myślałam do dnia dzisiejszego, tj. do 19 października a.d. 2019. Około godziny 10-tej przechodząc przez placyk koło targu słyszę dziwne pokrzykiwania i śmiechy.

Podchodzę bliżej i oczom własnym nie wierzę. Stoi kandydat do wybrania – do czego – nie wiem, trzyma tacę pełną cukierków, zachęca przechodniów, by się częstowali i coś mówi – nie wiem co, ponieważ pewna pani w średnim wieku zagłusza go mówiąc swoje, tj. w sposób dosadny acz mało cenzuralny określa gdzie ma jego cukierki tak jak „oni” wszyscy tam mają potem swoich wyborców.

Pani powiedziawszy swoje ruszyła w stronę straganów, podążyłam za nią i odważyłam się zaczepić ją słownie. Przekornie zaczęłam, że to kampania wyborcza, że to w gruncie rzeczy porządni ludzie, chcą pracować dla dobra kraju itp. Pani słuchała spokojnie, potem uśmiechnęła się nieco złośliwie i powiedziała: - Czy pani w to wszystko wierzy, bo na tako gupio pani niy wyglondo. - A tyn cukierek niech se pani zje i za mie tyż.

Dawno się tak serdecznie nie uśmiałam. A potem już mi nie było do śmiechu. Czy ci wszyscy „oni” mają nas, całe społeczeństwo za bandę głupców, którą można kupić za cukierek??? Mam nadzieję, że nie wszyscy rozdawali cukierki, jabłka ect., że nie wszyscy jesteśmy tak głupi, że to kupimy. Spraw Panie byśmy w niedzielę wybrali mądrych i dobrych. Amen.