O wolności w rocznicę odzyskania wolności

Chciałam pisać o czymś innym – mianowicie o strajku nauczycieli, ale odkładam ten temat i napiszę o czymś innym. Wczoraj wieczorem (2 czerwca) wysłuchałam z ogromną uwagą dyskusji o przemianach w Polsce zainicjowanych wyborami 1989 roku.

Po raz pierwszy od długiego czasu była to dyskusja szanująca wszystkie zasady dyskusji. Kłaniam się w pas dyskutantom – pani profesor Ewie Łętowskiej, p. Timothy Garton Ash'owi (historyk) pisarzom: panu Stefanowi Chwinowi i Michałowi Rusinkowi, dyrektorowi Centrum Solidarności - Basilowi Kerskiemu i pani redaktor Katarzynie Kolendzie -Zaleskiej prowadzącej spotkanie.

Wszyscy dyskutanci podkreślali, że kamieniem węgielnym, na którym postawić można było nową Polskę była wolność. Od tego przełomowego momentu minęło lat 30. Co zrobiliśmy z tą wywalczoną wolnością? Z tej niesłychanie mądrej, ważnej dyskusji wybrałam kilka elementów, nad którymi każdy obywatel Polski powinien się zastanowić. Prof. esor T. Ash przytoczył słowa J. W. Goethego: „ten zasługuje na wolność, kto codziennie o tę wolność walczy”. Podkreślając wszystko, co dobre, czego dokonali Polacy przez tych lat 30. Zabrzmiały również gorzkie słowa, że o tę wolność codziennie nie walczymy, że grozi nam „orbanizacja Polski”. Oby te słowa nie stały się ciałem!

Pani profesor Ewa Łętowska – najmądrzejszy prawnik wszech czasów. Co ją boli? Nowa Polska zainicjowana wyborami 1989 roku miała być demokratycznym państwem prawa urzeczywistniającym sprawiedliwość społeczną czyli być państwem opartym na równości, wolności i braterstwie. Jakże piękne słowa, ale słowa. Pani profesor pokazała, że słowo jest instrumentem działania i jak nieodpowiednimi słowami można wszystko zepsuć, że w rękach prawników spoczywa odpowiedzialność za ten instrument działania, którym jest słowo.

Niezbywalnym prawem człowieka jest wolność. Ale czy wolność jest jedna? Nie, zawsze may wolność od czegoś i wolność do czegoś. Wolność wewnętrzną i wolność zewnętrzną. Wolność wewnętrzna to wolność ducha, tylko dla mnie, wolność zewnętrzna to wolność zespołowa, nas wszystkich. I tu musi dojść do konfliktu, bo nie wszystko co dobre dla zespołu musi być dobre dla mnie i vice versa. Wolność zespołowa prowadzi do braterstwa – solidarności. Jak i co robić, by szanując wolność jednostki zbudować jeden dobry organizm, dobry dla wszystkich? Bo jeżeli naszą duszę zacznie nam meblować instytucja, a nie sami to jest to „ucieczka od wolności” (słowa księdza Tischnera).

Wypowiedź pana Michała Rusinka na ten temat wydaje się być wyjściem z kwadratury koła. Otóż ni mniej, ni więcej tylko trzeba przeprowadzić rewolucję mowy: bardzo prosto – monologi zamienić w dialogi. Jest to niemal prawda objawiona. Popatrzmy na wszystkie dyskusje, które toczą się z prawa, z lewa i na wprost! Każdy z dyskutantów nie słucha tego, co mówi adwersarz. Wygłasza ex cathedra to, co chce, bo to jego zdaniem prawda objawiona, a ten drugi to po prostu nieuk! Czyli dzielimy się na ziarno i plewy. Jak to zmienić, jak i od czego zacząć? Namawiam gorąco, co już czyniłam, by zacząć rozmawiać z tymi, z którymi nam nie po drodze. Spokojnie, z sympatią i rzeczowo, nie używając inwektyw takich jak „oszołomiony pisior” czy „zakuty lewacki łeb” (nie jestem autorką tych określeń).

Drugi pomysł: wszystkich polityków wysłać na przymusowe obozy, gdzie będą (zakute łby – też nie moje) wkuwać kulturę poltyczną i zasady dialogu. Kończę ten trochę przydługi monolog wyrazami niebywałego uznania dla tych wszystkich, dzięki którym mogłam w tej dyskusji „uczestniczyć”.

Z pozdrowieniami – Alfreda Garczarek-Bendkowska