Zakończenie Śląskiego Festiwalu Zdrowia

Wczoraj wróciłam ok. godziny 22.00 po wszystkich spotkaniach od godz. 9.00. Moja rodzina jak zwykle czekała aż będę w domu. Zawsze tak jest jak wracam do domu to wszyscy chcą mi opowiedzieć o przeżyciach, o tym co ich dobrego spotkało, a co złego. Jestem dumna z moich dzieci, bo naprawdę ciężko pracują, aby osiągnąć sukces. Po ich sprawozdaniu jak zwykle okopałam się, a mój mąż jak cierpliwie jak dobry duszek wskazał co jeszcze jest pilnego do załatwienia. Chciałam napisać kilka słów na bloga. Nie mniej popatrzyłam na godzinę i stwierdziłam, że moje zdrowie jest najważniejsze i poszłam spać.

Tak więc dzisiaj rano z nowymi siłami opiszę to co się zadziało, a działo się wiele.

Ok. godz. 9.00 pojechałam do Bytomia, aby wspólnie ze stacją SENEPID poprowadzić przemarsz „Różowej Wstążki”. Kochani pracownicy tejże stacji od rana nadmuchiwali balony na przemarsz w salce katechetycznej w kościele p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny

Godz. 10.00 msza św. w Kościele. Ksiądz Proboszcz wspaniale na kazaniu powiedział o sensu i tajemnicy cierpienia. To było przepiękne. Modliliśmy się za osoby dotknięte chorobą nowotworową i ich rodziny oraz za wszystkich zmarłych, aby dobry Bóg wynagrodził im trudy choroby.

Następnie po mszy św. wychodząc z Kościoła każdy otrzymywał różowy balonik i różowa wstążeczkę w celu pokazania jedności w trudach choroby. Młodzież i nauczyciele nie zawiedli. Manifestując w radosnym pochodzie z bębenkami w ręku udaliśmy się do centralnego miejsca rynku, aby odpalić różowy lampion nadziei. No niestety wiatr nam w tym przeszkodził. Ku mojemu zdziwieniu do akcji pro zdrowotnej przyłączyli się kibice z „TÓSKOBUSEM” I przy muzyce koziołka matołka przeszliśmy z powrotem na plac kościelny gdzie AVON kontra Rak Piersi rozlosował upominki wśród wszystkich uczestników.

Jedno musze tu dodać, że do akcji przyłączyły się kobiety, które podobnie jak ja kandydują do Sejmu. To było piękne.
No panowie musicie się od nas uczyć współpracy. Mniej agresji, a więcej życzliwości i współdziałania.

Po wszystkim udałam się z dyrekcją do stacji SANEPIDu gdzie zorganizowane było badanie stanu skóry twarzy jak i badanie na otyłość oraz zalecenie jak była taka potrzeba diety. Super sprawa dla kobiet.

Niestety nie mogłam być długo z moimi współorganizatorami, ponieważ już o godz. 16.00 byłam zaproszona do Centrum Kresowian na spotkanie. Tak więc udałam się do Tarnowskich Gór jeszcze rozdysponować materiały wyborcze zabrać Krzysztofa Tomanka na spotkanie, ponieważ on był jednym z uczestników wyjazdu, który współorganizowałam ze ś.p. Małgosią Mateją moją przyjaciółką.

Byłam zachwycona frekwencją uczestników jak zwykle moi przyjaciele przywitali mnie gorąco- rodzinnie. Mówiłam o związku z Kresami, gdzie historia wujka o. Ludwika Wrodarczyka była im znana. Dla mnie jest to postać szczególna. On poniósł męczeńska śmierć w 1943 roku za wiarę i że był Polakiem. To jest przykra historia, którą z nam od dzieciństwa, kiedyś w latach PRL-u skrywana a teraz w wielkim trudzie upubliczniana. Tu musze nadmienić, że jest prowadzony proces beatyfikacyjny i mam nadzieję, że niedługo będzie ukończony.

Wracając do spotkania z Kresowiakami to podkreślałam jak pięknie umieją oni dbać o patriotyzm o polskość. Czułam w powietrzu zapach Polski. Mój współuczestnik spotkania Krzysztof Tomanek opowiedział o jego przodkach ze Lwowa i wielkim przeżyciu podczas wyjazdu na Kresy, który wywarł wielki wpływ na niego.

Po rodzinnym spotkaniu udałam się do Knurowa. Czekali na mnie mieszkańcy, którzy w najbliższych wyborach mogą na mnie zagłosować. Wspaniałe spotkanie, po którym pojechałam do domu. Cudowny pracowity dzień. Bogu dziękuję za pogodę i życzliwość. Cieszę się, że jest mi dane spotykać wspaniałych ludzi.