Pół żartem, pół serio

Czytając w internecie o politykach napotkałam bardzo ciekawy tekst, który zachwycił mnie dowcipem:

„Tusk szukał w Warszawie miejsca odpowiedniego na pomnik dla siebie. Siadł na cokole Chopina ale tam mało ludzi, nikt nie przechodził, nikt nie podziwiał. Poszedł więc na Nowy Świat, gdzie ruch, mnóstwo ludzi i zaproponował Kopernikowi żeby ustąpił mu miejsca, ale Kopernik tylko wzruszył ramionami i ... ani myślał ustąpić takiej personie. Poszedł więc Tusk dalej, zobaczył króla Zygmunta i dalejże spychać go z kolumny!...ale Zygmunt tylko się uśmiechnął i mówi, Donaldzie zobacz jak tu niewygodnie muszę się krzyżem podpierać, co ludzie powiedzą jak cię z krzyżem zobaczą? Idź do Mickiewicza, tam ludzi dużo i zawsze świeże kwiaty leżą. Mickiewicz o dziwo nie protestował tylko z uśmiechem miejsca ustąpił. Siedzi Tusk na pomniku, czeka... i coraz dziwniej się czuje, bo kto przechodzi to się śmiechem zanosi i palcem pokazuje. Zły złazi z pomnika, patrzy a na pomniku napis TWÓRCY DZIADÓW - NARÓD.”