Ratujmy edukację, ratujmy "Elektronika"

Jestem trochę usatysfakcjonowana postawą Wojewody Śląskiego. Składając sprzeciw dotyczący likwidacji prestiżowej placówki dydaktycznej w naszym regionie jakim jest słynny „ELEKTRONIK” w Bytomiu otrzymałam pismo zwrotne, w którym poinformowano mnie o badaniu procedury przeniesienia szkoły do innej lokalizacji, co w konsekwencji doprowadziło by do zniszczenia elitarnej szkoły na Śląsku.
Nie mogę stać z boku i przyglądać na tego tupu szkodliwe działania.
Osobiście obserwując parlamentarzystów z koalicji rządzącej stwierdzam jedno, że nie są oni zainteresowani pomocą naszemu już bardzo pokrzywdzonemu społeczeństwu śląskiemu względem innych regionów pomóc.
Standartowo i to widać przy każdej okazji trudnych niekorzystnych zmian dla regionu stosują „zapytania” do konkretnych resortów, wiedząc będąc w Sejmie o rozporządzeniach, które przez Wojewodę (wykonawca w terenie) niszczą i wprowadzają chaos do życia społecznego. To już jest z ich strony tylko chamski reklamowy chwyt, który nic nie wnosi, ale daje furtkę bicia piny jak sprawy się rozwiążą z korzyścią dla ludzi.
Osobiście się zaangażowałam w ten trudny temat, ponieważ mam wielki szacunek do kadry oświatowej, która obecnie nie jest słyszana przez resort oświaty. Wiem, że trzeba zmian. Nie mniej należy usiąść do stołu i rozmawiać, jak partner z partnerem. To jest XXI wiek. Myślałam, że czasy dyktatury już mamy za sobą!
Chamstwo, niekompetencję i „kolesiostwo” zawsze tępiłam, tępię i będę tępić.
Nienawidzę arogancji władzy, która ma wyłączność na mądrość. Najważniejszy jest zawsze szacunek do człowieka oraz bezwzględne poszanowanie jego godności. Każdy z nas ma prawo do życia, zdrowia i bezpieczeństwa. To musi nam z obowiązku zapewnić władza. Niestety obecnie musimy sami zwracać uwagę na podstawowe prawa do życia.
To już jest rozszerzająca się choroba władzy!
Mamy zadżumioną władzę. Tylko my jesteśmy w stanie to zmienić.