Dzień z Gminą Bobrowniki cd.kolei z Katowic do Pyrzowic

Wczoraj na godz. 10.00 byłam zaproszona na spotkanie z młodzieżą w Bobrownikach Będzińskich. Było to w bardzo miłym tonie, gdzie mogłam wspólnie z Panem Wójtem edukować odnośnie funkcjonowania wszystkich szczebli jednostek terytorialnych. Przesympatyczne spotkanie dla obydwu stron w tonie zrozumienia funkcjonowania oraz kompetencji poszczególnych szczebli samorządowych. Cieszę się, że młodzież jest chętna do edukacji samorządowej. Podziwiam.

Następnie wspólnie z Wójtem i Przewodniczącą gminy udaliśmy się na spotkanie na lotnisku w Pyrzowicach. Spotkanie po raz kolejny było pół oficjalne. Ze strony PKP PLK było 3 przedstawicieli, dyrektor z Wydziału Ochrony Środowiska, Wójt Gminy Ożarowice, oraz Prezes GTL. Było to dla mnie wielkim zaskoczeniem. Niestety po raz kolejny inwestor czyli PKP PLK nie przyjmował racjonalnego rozwiązania najlepszego i popieranego przez cały Powiat Tarnogórski, Będziński, Zawiercie oraz Sosnowiec z Katowic do Pyrzowic po starym śladzie kolejowym. To jest niebywałe upieranie się przy przebiegu przez Piekary Śl. W ty wszystkim postępowaniu brakuje mi formalno prawnego działania, tak jak stanowi prawo. Ciekawa też była postawa inwestora, który zaprzeczał jakoby nie miał nałożonej kary w kwocie 11 403249,27 PLN netto za niedotrzymanie terminów (dokument w załączniku) i ze mnie chciał zrobić blondynkę. Blondynką nie jestem a temat kolei do lotniska znam dogłębnie i odpowiednio działam na rzecz rozwoju całego regionu Śląskiego .Nie mogę się zgadzać na rozwój tylko środka województwa, nie widząc właściwego skomunikowania całego regionu, już nie mówiąc o legalności postępowania. Spotkanie było trudne, nie mniej mnie to jeszcze bardziej podkręciło i nie pozwoliłam na „podkupywanie” Gminy Bobrowniki, która w zeszłym tygodniu podjęła uchwałę po starym śladzie kolejowym przez Tarnowskie Góry. Ja byłam tak zaskoczona determinacją Panów autorów projektu, że w pewnym momencie wymieniając argumenty miałam wrażenie że za chwilę eksplodują. Ku mojemu zaskoczeniu całość dyskusji na argumenty trwała ponad 3 godziny. Nie przypuszczałam, że tak długo można wałkować tmat, co do którego wszyscy uczestnicy mają zdanie. Dało się wyczuć „nóż na gardle” u inwestora. Nie rozumiem jak można w ten sposób prowadzić rozmowy nie zważając na nic. To jest na moje wyczucie bardzo podejrzane. Daje dużo do myślenia. Jedno nauczyło mnie działając w samorządzie, żę jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o WIELKIE PIENIĄDZE. Tu trzeba spojrzeć na właścicieli działek, plany rozwojowe, kto na tym skorzysta, jak wąska grupa to lobbuje i odpowiedzi same się układają. Póki co to wiem, że procedowanie na płaszczyźnie ochrony środowiska może wyprostować myślenie i pokierować na „właściwy tor”.

Jako Tarnogórzanka śledzę stanowisko naszego miasta kluczowego w tej debacie dotyczącej jakby nie było naszego rozwoju, stworzenia nowych miejsc pracy, a przede wszystkim właściwej decyzji co do przyszłości naszego miasta kolejarzy. To co znalazłam na głównej stronie tarnogórskiej jako główny temat to konkurs Walentynkowy. No przepraszam bardzo. Kochani panowie ja wiem, że polityka miłości jest ważna, ale nie może przysłonić kluczowych rozwiązań regionalnych, gdzie stanowimy główny trzon w tej dyskusji. Jak zwykle w boju o właściwe miejsce w regionie muszę szukać sprzymierzeńców po za granicami mojego ukochanego miasta. Tak już jest i mnie to wcale nie zniechęca oraz nie dziwi, wręcz odwrotnie dodaje skrzydeł oraz pomaga w wielkich trudzie dochodzić do sukcesu dla nas wszystkich, który smakuje wyjątkowo.
Zapraszam wszystkich chętnych do współpracy oraz współtworzenia, ponieważ bardzo sobie cenię każdego człowieka z osobna za wkład w postępowaniu. Współdziałanie oraz wykorzystywanie dobrych praktyk jest dla mnie sprawą honorowa, priorytetową.