"Oświecim tarnogórski" - wyrok zapadł

Wczoraj wstałam wcześnie rano, aby wstawić się na rozprawę kończącą postępowanie o drogę konieczną dla wspólnoty Styczyńskiego 9 i 11 ponieważ ustanowiono mnie ich pełnomocnikiem. Uwierzyłam w nasze polskie sądownictwo. Decyzja Niezawisłego Sądu była jednoznaczna i dobra dla pokrzywdzonych mieszkańców wspólnoty, którzy od 5 lat są dookoła ogrodzeni płotem w odległości 3 metrów, nie mając bezpośredniego wyjścia z klatki schodowej oraz bezpośredniego dojazdu. Wreszcie nastąpiło przełamanie milczenia w sprawie. Wspólnota Pokoju w orzeczeniu została obciążona wszystkimi kosztami sądowymi oraz zapłaceniem za przywrócenie drogi koniecznej, która również zahacza o wspólnotę Tysiąclecia. Półtora miesiąca musimy poczekać na wyrok oraz uzasadnienie.

Następnie Wspólnota Pokoju może się odwołać. Maja takie prawo. Uważam jednak, że niestety już jest pozamiatane.

Podobała mi się dzisiaj wypowiedź i uzasadnienie Pani Sędziny, która zwróciła uwagę na rażącą dyskryminację ludzi starszych, którzy potrzebują swobodnego dojścia do miejsca zamieszkania oraz dojazdu pogotowia czy straży pożarnej. Niestety władający miastem zgodzili się na tak beznadziejne postępowanie przedstawiciela wspólnoty Pokoju, który otrzymał zielone światło dla nieodwracalnego zniszczenia pięknego centralnego miejsca w Tarnowskich Górach, obecnie nieopodal Dworca Autobusowego PRZYSTANEK EURPA. Ja nie wiem, że urzędnicy z za biurka nie zastanowili się zezwalając oraz akceptując tego typu niszczącą chamską działalność na terenie skarbu państwa, który podobno jest dany w użytkowanie wieczyste wspólnocie Pokoju. Wiadomym jest to, że taką decyzję można cofnąć. Nie ma usprawiedliwienia na arogancje władzy, którą wybieramy, a która nie umie wypracowywać kompromisów dla dobra wszystkich. Naprawdę po raz kolejny kłaniają się dobre praktyki współżycia społecznego. Uważam, że lepiej na płaszczyźnie samorządu wypracować porozumienie- rozmawiać, aniżeli domagać się normalnego oczywistego prawa do życia w sądach oczekując na wyrok, który nie zawsze ma na uwadze dobro człowieka.

Kto nie przeżył takiej sytuacji to nie może sobie wyobrazić jak trudno normalnie funkcjonować, przy rażącej dyskryminacji i poniżania społecznego. Nigdy nie będę się zgadzać z arogancją władzy, jak i zaślepieniem prywatą, nie zważając na drugiego człowieka oraz nie szanując prawa.

Przecież rozwiązanie było bardzo proste. W momencie, kiedy tworzyły się wspólnoty – gospodarz czyli Burmistrz miasta, władający terenem, powinien zawezwać strony wszczynając postępowanie administracyjne, które w żaden sposób nikogo nie dyskryminują oraz wypracować kompromis dla dobra ogólnego.

Niestety takich działań ja nie widzę, a przecież wszyscy lokatorzy mieszkań zasilili budżet miejski przy wykupie mieszkań i stworzeniu wspólnot. Szkoda, że tak się nie stało. Obecnie trzeba będzie ponosić duże nakłady finansowe przez jakieś chore fanaberie jednej osoby, a można by tej całej niezdrowej, skłócającej wszystkich sytuacji uniknąć.