WYSZKUBKI, CZYLI JAK DOWNI NA ŚLONSKU SIE ŻYŁO

Po Sejmiku pędziłam na spotkanie z moimi ukochanymi słuchaczami Uniwersytetu III Wieku. Przyjechałam na styk. Spektakl przygotowany przez Erna - Henryka Borkowska- Szmatloch, Marika - Maria Witkowska, Jorguś - Jerzy Zieliński, Johan - Jan Różycki, Ewa - Aleksandra Różycka, Inga - Henryka Żurek, Elza - Elżbieta Tobór, Lejna - Helena Domańska, Oti - Otylia Stopik, Róźla - Rozalia Gnot, Hyjdla - Jadwiga Glanc, Majka - Maja Bilińska.
Spektakl przepiękny ukazujący wiele scen, które pamiętam ze swoich lat dziecięcych.

Jo wartko poleciałach do dom co by bajtlom i chopowi pedzieć co się wyrobiało - rychtowne dziołszki i karluse baniate, pośpiewoli, potańcowali, pogodali, no i nojsompierw pierze wyszkubali. Przeca nie mogłach się nadziwować z tego łozgardiosza.

Baby mioły pykne zopaski, a chopy łobucone westy no i galoty, a Johan pyknie groł na cyji. Oni jedli kołoc i kreple pijąc bonkawa.

Co się natancowali i pogodali to łod nich przeca było. Jorguś nie mioł nocynia do roboty ino łonacył, a Erna go przezywała i łokropnie mu przała.

Mieli my ubow po pochy.

Gratulacje dla wszystkich organizatorów i występujących.