Listopadowa zaduma

PO TAMIEJ STRONIE

Idąc cmentarna aleją
Liście szeleszczą pod nogami
Kochanych i najbliższych w dzień Święto Zmarłych
Wspominamy

Jak zawsze znicze i kwiatek
Na grobach przyjaciół ,znajomych
KOCHANYCH OJCÓW MATEK
Krzyże pomniki i mury cmentarne
Mówią jakie to Życie
Często tak krótkie i marne

Modlitwa za nich
W sercu i myślach mych chłonie
DLA WSZYSTKICH CO JUŻ PO TAMIEJ STRONIE
Tylko wiatr listopadowy dmucha
BÓG JEST BÓG SŁUCHA

Andrzej Burszewski

 

GDZIE ONI SĄ pierwszy listopada

Przy grobach gromada
To pierwszy listopada
Znicze groby oświetlają
Przy zmarłych trwają

Pożółkłe liście się na mogiłach
Przesuwają święto zmarli mają
Wielu łzy roni zadając pytanie
Dlaczego odeszli oni ?

Odwiedzamy bliskich
I groby to na znak żałoby
Są i takie mogiły co nic nie zapalili
Krzyże groby i mury i ten jeden co patrzy z góry

Wielu tak szybko odeszło
I w tej ziemi tonie nie ma kochanych
Znajomych, przyjaciół już są PO TAMIEJ STRONIE
Modlę się za nich jak umie
W tej listopadowej zadumie

Andrzej Burszewski