Bigos boskim daniem - spotkanie w Muzeum Górnosląskim

5.02.2014r. brałam udział w kolejnym spotkaniu „ literatura w kuchni, kuchnia w literaturze” poprowadzonego przez Panią Jolantę Zaczkowską w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu w temacie bigosu. Byłam po raz kolejny zachwycona wiedzą jaką przy tym temacie przekazała nam Pani Jola. Nawiązując do poprzedniego odczytu „O chlebie” uzupełnić go należy o potrawę dobrze wszystkim znaną – wodzionkę. Zupę z chleba, która po pierwsze pozwalała na zagospodarowanie suchego chleba, po drugie: z czosnkiem i na gęsim smalcu ma za zadanie uleczyć z przeziębień. Trzeba się zastanowić co ma bigos do wodzionki? I jedno, i drugie danie dowodzi gospodarności i zapobiegliwości gospodyń. Bigos to potrawa wykorzystująca mięsiwa pozostałe po świątecznym obiedzie, te których już za mało na następny obiad, a których nie godzi się wyrzucać. I znów wracamy do źródeł - pokarm jest święty. Dotyczy to zarówno chleba, jak i mięsa. U autora jednej z pierwszych, polskich książek kucharskich Compendium Ferculorum albo zebranie potraw, przez urodzonego Stanisława Czernieckiego etc. etc. Starosty: Kuchmistrza, Ad usum publicum napisane pomieszczone są przepisy nie na bigos, ale na bigosek ze szpikiem,

Dobry bigos przyrządzić to sztuka, której się trzeba nauczyć. Składniki należy łączyć umiejętnie, często bigos kosztować, z przyprawami nie przesadzać, bo potrawa nie znosi pośpiechu. Ponieważ zaś bigos jest ukochaną potrawą naszej nacji, to gospodyni musi się mocno natrudzić, ażeby gościom smakował. Średni czas przygotowania bigosu to min. 2 godziny. Pani Jolanta Zaczkowska opowiadała o wielu wspaniałych pisarzach i poetach, którzy przepięknie opisywali „boskie” danie jakim jest bigos. Pozwalam sobie dać przydomek „boskie…”, ponieważ kucharka i Bóg tylko wie co znajduje się w potrawie :)

Niemało narobił bigosu w historii literatury polskiej opis potrawy umieszczony w Panu Tadeuszu Adama Mickiewicza, trzeba jednak koniecznie dodać, że jak Norwid kojarzony jest z cytatem o chlebie, tak wielki Mickiewicz z opisem bigosu w Panu Tadeuszu:

W kociołkach bigos grzano. W słowach wydać trudno
Bigosu smak przedziwny, kolor i woń cudną:
Słów tylko brzęk usłyszy i rymów porządek,
Ale treści ich miejski nie pojmie żołądek.
Aby cenić litewskie pieśni i potrawy,
Trzeba mieć zdrowie, na wsi żyć, wracać z obławy.
Przecież i bez tych przypraw potrawą nielada
Jest bigos, bo się z jarzyn dobrych sztucznie składa.
Bierze się doń siekana kwaszona kapusta,
Która, wedle przysłowia, sama idzie w usta;
Zamknięta w kotle, łonem wilgotnem okrywa
Wyszukanego cząstki najlepsze mięsiwa;
I praży się, aż ogień wszystkie z niej wyciśnie
Soki żywne, aż z brzegów naczynia war pryśnie
I powietrze dokoła zionie aromatem.
Bigos już gotów. Strzelcy z trzykrotnym wiwatem,
Zbrojni łyżkami, biegą i bodą naczynie.
Miedź grzmi, dym bucha, bigos jak kamfora ginie,
Zniknął, uleciał; tylko w czeluściach saganów
Wre para, jak w kraterze zagasłych wulkanów.

Nie tylko nasi najwięksi Polacy przepadają za bigosem, bo również media też przy zamieszeniach lubią używać sformułowania „niezły bigos sobie zgotowali”. Jestem zachwycona spotkaniem, jak i degustowaniem bigosu, który ufundowała Restauracja ze Starych Tarnowic „U WROCHEMA” oraz przyjaciele Muzeum Górnośląskiego. Wspaniałe wydarzenie, wywołujące pozytywne emocje. Zapraszam na kolejne spotkania w Muzeum.



zdjęcia: Tomasz Szemalikowski