Czy ktoś o Rabce jeszcze pamięta?

Polecam artykuł: Czy ktoś o Rabce jeszcze pamięta?


Autorka: Jadwiga Chmielowska

Kilka miesięcy temu apelowałam do kolegów z dziennikarzy lokalnej prasy w powiecie nowotarskim o sprawdzenie co się dzieje w Śląskim Centrum Rehabilitacyjno – Uzdrowiskowym w Rabce Zdr. Po wielkiej dyskusji i interpelacjach w obronie dziecięcego sanatorium radnej Barbary Dziuk (PiS) w Śląskim Sejmiku, sprawa ostatnio ucichła. Od tego czasu udało mi się ustalić trochę faktów.

Dyrektorem placówki od 2004 r., a od 2012 r. po „przekształceniu” w spółkę, prezesem jest Jan Pyka z zawodu inżynier specjalista od budowy dróg - jak twierdzą pracownicy sanatorium. Jego zastępcą, wiceprezesem jest dr n. med. Barbara Bajda. Związki zawodowe nic nie wiedziały o planach przekształcenia Śląskiego Centrum w spółkę. Dopiero na pół roku przed czyli 29.06.12r. Urząd Marszałkowski powiadomił związki zawodowe o konieczności przekształcenia sanatorium w spółkę prawa handlowego i wdrożonej już procedurze. Gdy tylko sprawa wyszła na jaw, lokalna „Solidarność” alarmowała w Sekretariacie Ochrony Zdrowia Śląsko - Dąbrowskiej „Solidarności”. Protestowały też związki zawodowe - Pielęgniarek i Pracowników Śląskiego „Centrum”. Jedyny efekt to zastraszanie związkowców przez pracodawcę.
Ośrodek zbudowano 86 lat temu, jeszcze w II RP, ze zbiórek przeprowadzonych przez mieszkańców Śląska,. Leczyło się w nim jednorazowo ok. 800 dzieci z całej Polski.
Władze województwa śląskiego, najprawdopodobniej tuż przed przekształceniem w spółkę przekazały dotację ok. 35 mln. zł z czego 27 mln miało pójść na remonty. Już wtedy zaczęto przebąkiwać, że z samego leczenia dzieci Centrum się nie utrzyma. Jedno ze skrzydeł Ośrodka przeznaczono dla dorosłych. Dotacja, która miała umożliwić remont oddziałów dziecięcych poszła w zasadzie na remont sal dla dorosłych. Standard oddziałów dziecięcych przypomina lata 60 XX w. i może przyjąć wg kontraktu NFZ ok. 160 dzieci.
Trzeba przyznać, że Wydział Przekształceń Własnościowych blokował i opóźniał przekształcenie tłumacząc, że wszystko musi być zgodnie z prawem. Może liczyli urzędnicy na spamiętanie władców województwa?
Wicemarszałek Mariusz Kleszczewski w sprawie przekształcenia i prywatyzacji wysuwał w piśmie z 29.06.12r. następujące argumenty:
- możliwe będzie pozyskanie nowych źródeł finansowania działalności podmiotu,
- zwiększy się udział w przychodach z działalności komercyjnej,
- podniesiona zostanie jakość udzielanych świadczeń zdrowotnych,
- dostosowana będzie forma organizacyjno – prawna do zasad gospodarki rynkowej,
- wyższa będzie efektywność gospodarcza – podniesione będą standardy zarządzania.
Tymczasem do wyników finansowych, do których dotarłam - za 11 miesięcy 2013r. strata netto wyniosła prawie 1 mln. zł. a z lat ubiegłych przeszło 5 mln. zł.
O zakusach prywatyzacyjnych w służbie zdrowia, a nawet podejrzeniach o nepotyzm marszałka Kleszczewskiego mówiono i pisano począwszy od sprywatyzowania sosnowieckiej chirurgii szczękowej aż po tyski szpital wojewódzki. Na początku marca został on nie tylko usunięty ze stanowiska marszałka województwa, ale i z PO.
Ciekawe czy władze województwa zainteresują się śląskim sanatorium dla dzieci i przeprowadzą szczegółową kontrolę. Jak można niszczyć i sprzedawać to, co nasi dziadkowie za własne pieniądze zbudowali aby służyło społeczeństwu, a nie prywatnym uwłaszczonym na majątku narodowym szemranym biznesmenom?
Jakiś czas temu „Tygodnik Podhalański” alarmował o dziwnych decyzjach personalnych. Z kolei na łamach „Wieści Rabczańskich” pojawiła się seria artykułów w obronie sanatoriów dla dzieci.
Wiele wskazuje na to, że w Śląskim Centrum Rehabilitacyjno –Uzdrowiskowym w Rabce Zdr. nie dzieje się najlepiej. Obawiam się, że w Katowicach nie czytana jest małopolska prasa lokalna. Może przez Pogotowie Dziennikarskie uda nam się nawiązać ścisłą współpracę i pomóc w ratowaniu sanatoriów dla dzieci. Nie tylko kasa się liczy!