Drugie posiedzenie Sejmu III RP pod znakiem Trybunału Konstytucyjnego

Kolejne, II posiedzenie Sejmu zaplanowano 24 i 25 listopada. Porządek obrad obejmował 16 punktów, czyli mieliśmy bardzo dużo pracy. Zaplanowano m.in. czytanie poselskiego projektu o zmianie ustawy o podatku od osób fizycznych (projekt przyjęto), poselskiego projektu o zmianie ustawy nad projektem zmian o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych ( projekt odrzucono), zmianie ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego ( skierowany do czytania 27 sierpnia 2012!), zaplanowano wybór posłów – członków Krajowej Rady Sądownictwa i wybór posłów – członków Krajowej Rady Prokuratury, a także czytanie poselskiego projektu uchwał w sprawie stwierdzenia braku mocy prawnej uchwały Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 8 października 2015 r. w sprawie wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Ostatni punkt wzbudził ostre kontrowersje. Dlaczego? Trybunał Konstytucyjny jest to sąd, jak nazwa wskazuje, konstytucyjny, czyli taki, który kontroluje zgodność norm prawnych niższego rzędu (ustawy) z normami wyższego rzędu, czyli z Konstytucją. Innymi słowy, wszystko co uchwalą posłowie może zostać odesłane Trybunału Konstytucyjnego dla zbadania zgodności z Konstytucją. Sejm, w środę ( 25 listopada), unieważnił wybór pięciu sędziów poprzedniej kadencji. Spotkało się to z wielkim sprzeciwem opozycji. Trybunał Konstytucyjny liczy 15 sędziów. Zmiany są wprowadzane większością – PIS potrzebuje 8 sędziów. Gdyby opozycja miała większość wprowadzenie każdej zmiany nowego rządu i prezydenta byłoby blokowane. Mielibyśmy paraliż legislacyjny i co za tym idzie ogromny bałagan.
W Sejmie poprzedniej kadencji spodziewano się przegranej PO, i po to by mieć realny wpływ na władzę i możliwość blokady niewygodnych sobie decyzji, latem uchwalono zmianę zasad wyboru członków Trybunału. Postanowiono wybrać 5 zamiast 3 członków ( którym kadencja kończyła się 6 listopada) i 2 następnych powołać zanim powoła ich nowy Sejm pod rządami PIS-u (dotychczasowym kadencja kończy się 2 i 8 grudnia) pozbawiając PIS większości. Rozwiązanie przyjęte przez Sejm jest niewygodne dla opozycji, bo pozbawia ją władzy.
Pamiętamy: w kilka dni po wyborze Andrzeja Dudy na prezydenta, w maju bieżącego roku, Sejm przyjął ustawę obniżającą kwalifikacje dla kandydatów na sędziów TK i wprowadził nową procedurę odwołania prezydenta.
Groziło nam nowe liberum veto, rodem z XXI wieku. Szczęśliwie udało się tego uniknąć. Skutki paraliżu legislacyjnego odczuliby wszyscy obywatele bardzo dotkliwie. Żadna reforma nie mogłaby zostać zrealizowana.