Obrót ziemią

Wczoraj w audycji radiowej "Polacy o sprzedaży ziemi" Radia Katowice miałam okazję zaprezentować stanowisko rządu, któremu opozycja zarzuca cofnięcie się do średniowiecza w obrocie ziemią. Tymczasem ustawa o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Skarbu Państwa będzie chronić ziemię rolną przed spekulacyjnym wykupem przez cudzoziemców. Priorytetem jest ochrona ziemi mającej służyć przede wszystkim produkcji żywności. Nabywcami gruntów mają być tylko rolnicy, wyjątek będą stanowić osoby bliskie zbywcy, jednostki samorządu terytorialnego i Skarb państwa. Zasady te nie będą dotyczyły dziedziczenia. Wiceminister rolnictwa Zbigniew Babalski powiedział : ustawa nie wprowadza zakazu obrotu polską ziemią". Nie można straszyć rolników,że ojcowizna jest zagrożona, bo nie ma żadnego takiego zapisu w tym projekcie. Zaznaczył, że konieczność zamieszkiwania w tej samej gminie dotyczy tylko zakupu gruntów od państwa, a nie obrotu prywatnego.

Próbowałam przekonać moich rozmówców, że na Zachodzie Europy (Francja, Holandia, Niemcy) obrót ziemią jest ściśle kontrolowany przez państwo, nikt nie puszcza handlu ziemią rolną na żywioł i domaganie się u nas takiego podejścia do sprawy szybko sprawiłoby, że ziemia, która nas żywi, należałaby do cudzoziemców dyktujących nam ceny żywności. Biorąc pod uwagę ceny na Zachodzie i w Polsce – polski rolnik nie miałby żadnych szans na zakup ziemi rolnej. Do tego nie można było dopuścić. Jest to właściwy kierunek polityki państwa, chroni nasze interesy, nie stwarza pola do interesów naszym kosztem.