O blogowaniu

Śmieją się co poniektórzy tarnogórzanie z burmistrza, że zatrudnił dziennikarza, który za gminne pieniądze ma sprawić, że dostrzegą jakiegoż to wspaniałego mają gospodarza miasta. Był to niewątpliwie desperacki krok, ale skoro niewdzięczne społeczeństwo sukcesów nie dostrzega, trzeba im je PR-owsko wykazać we wszelkich dostępnych mediach.
Złośliwi dość szybko połączyli fakty zatrudnienia „PR-owca” z uruchomieniem, jakże regularnie prowadzonego, bloga pana burmistrza. Dowodów na to, że ktoś pomaga w codziennym tworzeniu wpisów jednak nie było. Nieoczekiwanie podejrzenia wzmógł … sam Arkadiusz Czech.
Wpis z 10 marca, w całości poświęcony uzasadnieniu konieczności zatrudnienia „doradcy od propagandy” (jak mówią na mieście), zakończył on pytaniem:

Nawiasem mówiąc, może Państwo, Czytelnicy tego bloga - zauważyli już jakieś zmiany w naszej, nazwijmy to szumnie: "polityce informacyjnej"?

No zauważyliśmy. I doceniamy szczere przyznanie, że pisany z myślą o kolejnym wyborze blog możemy łączyć z zatrudnionym w Urzędzie Miejskim doradcą.