Życie w dwóch miejscach

Choć już dawno minął rok kadencji parlamentu, głównym problemem organizacyjnym pozostaje dla mnie wciąż życie w dwóch miejscach jednocześnie. Nieustanne przemieszczanie się pomiędzy dwoma miejscami wymaga zarówno „panowania” nad tym, aby potrzebne rzeczy znajdowały się w tym samym miejscu gdzie my, jak również wewnętrznego uporządkowania, które odrobinę kłóci się z moim bałaganiarstwem.

***

Ostatnie kilka dni spędzone w Tarnowskich Górach i okolicach, wypełnione nadrabianiem zaległości – w spotkaniach, przygotowywaniu pism. Wspomniana wcześniej „dwoistość” miejsc przebywania powoduje, że prozaiczne zajęcia, takie jak porządki świąteczne (a może ściślej „okołoświąteczne”) rozkładają się na bardzo długi czas. W zeszłym tygodniu za gruntowne uporządkowanie papierów w pokoju w hotelu poselskim zabrałem się grubo po północy, a ponieważ w ciągu roku uzbierało się tego bardzo dużo, z trudem dałem radę wstać na poranne głosowania.
Dla odmiany na uprzątnięcie biurka w biurze w Tarnowskich Górach czas przyszedł w miniony wtorek. Środek prac porządkowych (a więc moment totalnego bałaganu) przypadł na czas dyżuru prawnika. Wszystkich, bardzo licznych interesantów, których mógł zadziwić widok sterty rzeczy przeróżnych na biurku przepraszam i informuję, że zwykle tak u mnie nie wygląda.