Śnieg jak okiem sięgnąć

Wczoraj przed świtem, kiedy wychodziłem z domu (korzystając z tego, że zabiorę się z moim tatą do Katowic-jak dobrze, że tam pracuje:) ) zaczęło sypać. Po przyjeździe do Warszawy za oknem kilkugodzinne opady, więc wieczorem trzeba było przebijać się przez zaspy do kościoła na Placu Trzech Krzyży (pierwszy raz od dawna posiedzenie Sejmu było w święto Trzech Króli).
Ale po mszy droga była łatwiejsza, bo sporo chodników zdążono już odśnieżyć. Po drodze pogadałem z wiceministrem sprawiedliwości o tym, czy środki na remont budynku, który prokuratura kupiła od tarnogórskiego starostwa na swą nową siedzibę (przy ul. Opolskiej) bedą w tym roku, czy w przyszłym (póki co, nie wiadomo).
***
A wracając do śniegu - ciekawe, czy strategia zastosowana już trzykrotnie tej zimy w odniesieniu do dróg miejskich w Tarnowskich Górach (czyli poczekać, aż śnieg stopnieje i zostanie rozjeżdżony przez auta) tym razem również okaże się skuteczna....
Może jednak zobaczymy pługi ?