Spotkania poselskie

Mijający tydzień spędzam w Tarnowskich Górach, a dwa poprzednie były sejmowe, to uzbierało się sporo spotkań. Na marginesie-bawią mnie tezy lansowane przez niektórych publicystów, którzy twierdzą, że posłowie spędzają w swoich biurach jedynie poniedziałki. Mnie w moim można zastać praktycznie w każdym dniu, kiedy nie jestem w Warszawie, większość koleżanek i kolegów również spędza w biurach codziennie wiele godzin.
***
Od poniedziałku wiele spotkań i rozmów.
Szczególnie utkwiła mi w pamięci rozmowa z mieszkańcem Tarnowskich Gór, panem 84-letnim (choć absolutnie nie można było poznać po im takiego wieku). Mój gość od dziesiecioleci mieszka w tym samym mieszkaniu-przez laty zakładowym, w 1995 r przekazanym do MTBS-u. Z powodu tegoż przekazania nie może wykupić mieszkania. Do problem setek mieszkańców Tarnowskich Gór, cierpiących w wyniku błędnych decyzji wczesnych władz miasta. Chyba Tarnowskie Góry powinny intensywniej iż do tej pory (aczkolwiek trzeba uczciwie zaznaczyć, że takie próby były podejmowane) rozmawiać z innymi udziałowcami MTBS-u (m.in. Zabrze, Knurów, Ruda Śląska), aby dążyć do stworzenia możliwości wykupu mieszkań takim osobom.
Z moim gościem porozmawiałem nie tylko o mieszkaniu. W wielkim skrócie opowiedział mi o swoim życiu, m.in. o żołmierskim szlaku z I armią LWP - wyzwalanie Majdanka, wkraczanie do zniszczonej Warszawy. Poruszająca relacja świadka historii.
***
Była też pani z pretensjami po co budujemy autostrady, skoro ludzi nie stać na czynsze. Trochę zdębiałem, ale to miło, że nas się krytykuje za budowę autostrad, a nie za ich nie budowanie :) W kolejnym zdaniu ta sama pani domagała się ściągania inwestorów, którzy zbudują duże fabryki (była przeciwnikiem małych firm). Dla odmiany ona zdębiała, gdy spytałem, czy sądzi, że ktoś zbuduje fabryke w polu, do której nie dochodzą drogi.