Zdarzenia różne

Doświadczenie wskazuje, że kiedy wiosną budzi się przyroda, życie także przyspiesza. Po trzech dniach poza domem prawie nie byłem w stanie poznać ogródka, tak bujnie i gwałtownie rozkwitły kwiatki.
A ubiegły tydzień był bardzo intensywny w Sejmie – m. in. głosowaliśmy poprawki Senatu do dużego pakietu ustaw reformujących polską naukę, miałem także wystąpienie w imieniu Klubu PO na temat projektu nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości.
Początek maja tradycyjnie wypełniony jest spotkaniami – poza odpustem w mojej parafii (pw. św. Józefa Robotnika) i uroczystościami państwowymi, byłem także na Dniach Krupskiego Młyna. Jak zwykle było sympatycznie, nie tylko ze względu na urokliwe miejsce, na obrzeżach naszego powiatu. Nastroje w gminie determinuje oczywiście sytuacja w Nitroergu, a że w ostatnich miesiącach dzieje się tam nie najgorzej, wszystko sprzyjało świętowaniu.
***
Wczoraj, w Miasteczku Śląskim, Dzień Hutnika. W ubiegłym roku w Hucie Cynku nastroju do świętowania nie było, a wielkie emocje towarzyszyły wszystkim, których interesowała przyszłość huty. Restrukturyzacja zakładu przebiegła sprawnie, konsolidacja z Zakładem Górniczo-Hutniczym „Bukowno” jest już bliska, więc tym razem klimat do niewielkiej uroczystości był. Była okazja do powspominania z prezesami Miasteczka i Bukowna nerwowych rozmów w Ministerstwie Skarbu Państwa i w pociągach do Warszawy.
W pociągach prezesów spotykam nadal często, ale, szczęśliwie, nie musimy już rozmawiać tylko o Hucie Cynku. Ale po wymianie uwag o naszych rodzinach, czy sytuacji na świecie, zawsze dyskusja schodzi na Miasteczko. Takie zboczenie zawodowe.