Wygraliśmy :)

Emocje, nie ma co ukrywać, były wielkie. Przyznam, że sam miałem kryzys w czwartek - myślałem, że rano będzie nasza odpowiedź na demagogię Kaczyńskiego ze środowej debaty, a nic takiego nie nastąpiło. Choć starałem się tego nie okazywać, bałem się, że przegramy. Na szczęście nie było zbyt wiele czasu na rozmyślania, bo zasuwaliśmy ciężko w kampanii do końca. Poprawił mi też humor minister Grabarczyk, który zadzwonił powiedzieć, że jest niedaleko Tarnowskich Gór, ale spotkać się nie da rady, bo pędzi do Pyrzowic, a stamtąd gdzieś dalej. Był pewny, że wygramy. Ale Czarek jest urodzonym optymistą.
Niedzielę w dużej części spędziłem ze starszą córką - w parku, na mieście. Bardzo dużo osób, więcej niż zwykle, zagadywało, pytało jak będzie. Przecieki, które docierały, były różne. Na placu zabaw poprawiła mi humor koleżanka, przebywająca tam ze swoją córką. Powiedziała, że w pierwszej turze głosowała na Napieralskiego (jak zrozumiałem, podobał się jej nie tylko pod względem politycznym), ale za chwilę idzie oddać głos na Komorowskiego.
Wieczorem w większym gronie Platformy i jej przyjaciół. Wielka radość.
Później, już w domach, chwilowa konsternacja.
Ale jest, udało się!
Dziś wieczorem w gronie władz PO w powiecie tarnogórskim podsumowaliśmy to co za nami, ale rozmawialiśmy też o tym, co nas czeka. Ktoś zapytał żartobliwie, czy nie wykleić resztek plakatów, jakie nam zostały.
Teraz czas na nadrobienie zaległości w innych obszarach, a na plakaty znowu nadejdzie czas. Już niedługo.