Telefony dzwonią, newsy płyną

Największe zamieszanie w obozie konkurencji - domysły, sugestie, podejrzenia, że blefujemy. Wydawało się, że mają wszystko poukładane, wyciągną na Piotra mocno odgrzane "haczyki" i lajtowo wygrają. A tu decyzja Piotra Szczęsnego przekierowuje kampanię z bijatyki na dyskusję merytoryczną i wiele rzeczy staje się trudnych do przewidzenia.

Wyraźnie nerwowe reakcje niektórych "przybocznych" burmistrza poprawiają nam humor i dodają energii w przedwyborczych przygotowaniach.
***
Żona, jak co roku, z ironią mówi, że słyszała w telewizji, że posłowie mają urlop, a ja cały dzień siedzę w Biurze Poselskim. Może jestem pracoholikiem, ale nazbierało się trochę zaległych spotkań.
Po godzinach umawiam się jeszcze z kandydatami Platformy do tarnogórskiego samorządu. Już widzę, że listy będziemy mieli jeszcze lepsze niż cztery lata temu (kiedy przecież uzyskaliśmy najlepszy wynik w wyborach).
Cieszy mnie ich zapał do działalności samorządowej i twórcze pomysły na przyszłość naszego miasta.
Fajnie się pracuje z kreatywnymi ludźmi.