W Parlamencie Europejskim

W minionym tygodniu reprezentowałem polski Sejm w Parlamencie Europejskim. Pierwszy raz byłem w Brukseli i była to wizyta niezmiernie intensywna. Na posiedzeniu Komisji Konstytucyjnej Parlamentu Europejskiego (która obradowała z udziałem przedstawicieli parlamentów krajów członkowskich UE) prezentowałem polskie stanowisko w dwóch kwestiach - pracach nad ujednoliceniem statusu posła do PE i sposobu ich wybierania (aktualnie bardzo odmiennego w poszczególnych krajach) oraz europejskiej inicjatywie obywatelskiej. Spore zainteresowanie wzbudziło moje wystąpienia zwłaszcza w drugiej sprawie, w którym przedstawiłem podobne rozwiązanie funkcjonujące w polskim systemie prawnym - możliwość zgłoszenia inicjatywy ustawodawczej przez grupę 100 tysięcy obywateli.
W przerwie na lunch odwiedziłem dawnego kolegę z ław sejmowych Jarka Wałęsę w jego parlamentarnym biurze - posłowie w PE mają miejsce, w którym oni oraz ich asystenci mogą pracować. Podobno tak samo jest w większości parlamentów krajowych w Europie. Poza polskim Sejmem - w Warszawie brakuje nawet sal na posiedzenia komisji. Ale jesteśmy jeszcze krajem na dorobku.
Na zwiedzenie uroczej starówki belgijskiej stolicy był czas jedynie późnym wieczorem - wracałem pierwszym rannym samolotem, aby zdążyć na 3. urodziny córki. Jak ten czas leci, przecież dopiero co pierwszy raz wziąłem ją na rączki, a teraz to już taka duża baba ...