Po intensywnym posiedzeniu Sejmu

Ubiegły tydzień w Warszawie od wtorku do późnych godzin wieczornych w piątek (tak późnych, żeby aby złapać ostatni pociąg musiałem dokonać rzeczy wydawałoby się niemożliwej – w ciągu 20 min od zakończenia głosowań na sali sejmowej znaleźć się na peronie dworca centralnego; ale udało się).
W czasie posiedzenia Sejmu działo się bardzo wiele – m.in. zakończyliśmy proces legislacyjny tzw. ustaw żłobkowych i przedszkolnych oraz przyjęliśmy obszerną, bardzo ważną ustawę o szkolnictwie wyższym.
Ponadto złożyłem dwie interpelacje – jedną do ministra finansów dotyczącą podatku VAT płaconego przez organizatorów imprez kulturalnych, drugą do ministra infrastruktury w sprawie bezpłatnych odcinków autostrad na terenie województwa śląskiego.
Bogaty był również plan zajęć odrobinę pozaparlamentarnych – m.in. spotkania z Ministrem Kultury Bogdanem Zdrojewskim i Ministrem Finansów Janem Rostowskim. Słowem cztery dni zleciały na intensywnej pracy.
O głosowaniu wotum nieufności wobec ministra obrony nie piszę, bo zajmowały się nim wszystkie media. Podobnie jak sejmowa większość uznałem, że o losie polskiego ministra nie może decydować rosyjski raport. Z wnioskami warto poczekać na wyniki prac polskiej komisji.

PS.

Nieco przypadkowo także w Warszawie spotkałem się z marszałkiem województwa śląskiego. Rozmawialiśmy m.in. o pieniądzach na budowę nowego dworca autobusowego w naszym mieście. Wiedziałem, że dzień wcześniej u marszałka był w tej sprawie wiceburmistrz Tarnowskich Gór. Dość pesymistycznie zabrzmiały słowa marszałka, który powiedział mi, że po spotkaniu z wiceburmistrzem poprosił wydział funduszy europejskich o informacje w tej sprawie i dowiedział się, że środki w programie, na który liczą Tarnowskie Góry zostały już rozdysponowane…! W pierwszej chwili byłem zdruzgotany – przecież Arkadiusz Czech w czasie kampanii wyborczej przedstawiał tę sprawę jako praktycznie załatwioną. Jeżeli tak nie było, dlaczego nie podjął jakichś działań, nie zwrócił się o pomoc?!? Tak wielka szansa miałaby nam uciec…?
Póki jeszcze nie wszystko stracone, trzeba jednak działać. Możliwego rozwiązania zaczęliśmy szukać jeszcze podczas naszej warszawskiej rozmowy z marszałkiem, potem było kilka wymian maili. Może jeszcze uda się coś wymyślić, choć szanse nie są niestety zbyt wielkie…