10 kwietnia

Cały czas mam w komórce telefony kilku osób, które leciały 10 kwietnia do Smoleńska. Pamiętam tamten dzień ze szczegółami - kto zadzwonił z informacją, co robiłem, jaka była pogoda. Pewnie nigdy tego nie zapomnę.
Wczoraj wieczorem uczciliśmy pamięć zmarłych mszą świętą w kościele pw. Piotra i Pawła. Później przejście na cmentarz wojenny i poświęcenie obelisku (bardzo ładnego) z tablicą upamiętniającą tragedię.
Odczytano nazwiska 96 osób, które zginęły w katastrofie.
Było też kilka przemówień.
Chyba niepotrzebnie, gdyż jeden z mówców postanowił zbliżyć się "poziomem" wystąpienia do mów Jarosława Kaczyńskiego z Krakowskiego Przedmieścia. Było więc o bojówkach, które na partyjne zlecenie atakują manifestantów, jak i o atakach dokonywanych na zamówienie "pewnej gazety".
Zupełnie bez sensu.
Takich słów w Tarnowskich Górach do tej pory nie słyszałem.
Niektórzy klaskali, większość była chyba zniesmaczona.