O politykierstwie na zebraniach dzielnicowych

Na zebraniach rad dzielnic większość pytań mieszkańców dotyczy bieżących spraw dzielnicy – dróg, placów zabaw, kanalizacji. W Tarnowskich Górach utarł się też dobry zwyczaj, że samorządowcy i politycy na takich spotkaniach nie toczą między sobą politycznych wojenek, ale odpowiadają na pytania mieszkańców. W tym roku z tej konwencji wyłamywał się kolega radny Tomasz. Może dlatego, że wcześniej w takich zebraniach chyba nie uczestniczył?
Jak już pisałem, na spotkaniu w Bobrownikach radny Tomasz wpadł na pomysł obrony bandytów nazywających się kibicami. Cóż…
W Starych Tarnowicach przeszedł samego siebie. Wymyślił mianowicie, aby poinformować zebranych, że program budowy w Polsce „Orlików” jest w ogóle do niczego. W zawiły sposób próbował wykazać, że budżet państwa na budowę „Orlików” daje tylko 1% kwoty przeznaczanej na ten program (podpierał się faktem, że samorządy od swoich inwestycji płacą podatek VAT, więc dotacja rządowa w jakiś sposób wraca do kasy państwa).
Nonsens argumentacj polegał na tym, że parę dni przed zebraniem w Starych Tarnowicach oddano kolejnego w naszym mieście „Orlika”. Koszt budowy obiektu (wszystkie kwoty podaję za prasą) wyniósł 1,4 mln, a czego miasto od Ministerstwa Sportu dostało 500 tys., a od Marszałka Województwa 333 tys. A tu wychodzi chłopak i mówi, że państwo ściemnia, że to propaganda PO, że to samorządy same budują Orliki, a państwo nic nie daje! Po co więc gminy i miasta (w tym nasze) zabiegałyby o udział w tym programie ?!?
Oczywiście, że samorządy płacą VAT od inwestycji (nie od wczoraj, nie ten rząd tak ustalił). Tylko, że gdyby Tarnowskie Góry zbudowały to boisko tylko ze swoich środków, przecież zapłaciłoby taki sam VAT! Kosztowałoby to nasze miasto 1,4 mln. Dzięki programowi budowy „Orlików” kosztuje jedynie 567 tys.
Po co więc bredzić o tym, że państwo daje na „Orliki” jedynie 1% środków? Kolegę Tomasza znam z dawnych czasów. Pamiętam jak w 2005 r., kiedy zostałem wybrany posłem, w bardzo emocjonalny sposób przekonywał mnie do tego, że Platforma powinna zawrzeć koalicję z PiS-em. Bardzo był wówczas zafascynowany postacią i poglądami Jarosława Kaczyńskiego i chyba mu to zostało. Pewnie dlatego za Prezesem broni kiboli. A z krytyką „Orlików” to chyba nawet przed Prezesa wychodzi…
PS.
Po zebraniu w Starych Tarnowicach trochę pogadałem z kolegą radnym o różnych rzeczach. Zadał mi m.in. pytanie, które słyszę bardzo często – czy w Sejmie normalnie rozmawiamy z posłami PiS-u. Akurat w jego wydaniu to pytanie zaskoczyło mnie bardzo. Przecież chyba nikt z posłów PiSu nie wpadłby na pomysł demagogicznego krytykowania programu „Orlików” na zebraniu dzielnicowym. Żaden też z nich (a znam i rozmawiam z wieloma posłami PiS-u) nie jest tak pełen gorących emocji, nabuzowania wręcz, w totalnej krytyce rządu, nawet w prywatnej rozmowie.
Na koniec Tomasz stwierdził (z dostrzegalnym żalem), że Platforma wygra tegoroczne wybory, a ja nie mam wyborczej konkurencji w Tarnowskich Górach (czy w tej wypowiedzi był również żal, czy nie, trudno mi powiedzieć).