Zbieramy podpisy i pomału ruszamy

Tydzień rozpoczął się od dwóch telefonów, odebranych jeszcze w łóżku. Dzwoniący pytali jak mogą pomóc w kampanii. Oba telefony były pewnym zaskoczeniem, bo dzwoniące osoby reprezentują lokalne ugrupowania, ktorych liderzy utopiliby mnie w łyżce wody.
Ale tym bardziej ucieszył. Nie ma więc już co dłużej się ociągać i trzeba zabierać się za kampanię.
Póki co zbieramy podpisy. Byłem dziś chwilę przy naszym stoliku na Rynku przy stoliku i bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie reakcje przechodniów.