Profesor Jerzy Buzek w Tarnowskich Górach

Zapewne urzędujący Przewodniczący Parlamentu Europejskiego długo do Tarnowskich Gór nie przyjedzie (choć w czwartek usłyszałem, że jeśli chcę, żeby profesor przyjechał do mnie jeszcze w trakcie tegorocznej kampanii, mam dać znać).
W ub. czwartek przywitaliśmy (najpierw na Zamku w Starych Tarnowicach, a później na Rynku) prof. Jerzego Buzka oczywiście jako Przewodniczącego PE i byłego premiera, ale przede wszystkim jako naszego przyjaciela, często obecnego w naszym mieście.
Była okazja do rozmów o kulisach pracy Parlamentu Europejskiego, o tym jak nieźle radzi sobie Polska w sytuacji światowej recesji, jak i Śląsku i Tarnowskich Górach.

Nawiązując do faktu, że dwa dni wcześniej prof. Jerzy Buzek uczestniczył w nadaniu imienia „Solidarności" dla placu pod Parlamentem Europejskim w Brukseli zapytałem naszego gościa (oczywiście mocno retorycznie), czy w czasach początków „Solidarności”, w działalność której był bardzo zaangażowany, mógł przypuszczać, jak intensywnie w ciągu najbliższych 30 lat potoczą się losy zarówno Polski, jak i jego samego. Premier Buzek opowiadając o atmosferze zjazdu „Solidarności” w grudniu 1981 r., mówił, że wówczas marzył głównie, o tym, aby nie zostać aresztowanym, a przez myśl nie mogło mu wówczas przejść, że Polak będzie stał na czele ważnej europejskiej instytucji, a dodatkowo stanie się to jego udziałem.