Euro, euro…

Najpierw wyjaśnienie do poprzedniego wpisu – pisząc, że współczuję właścicielowi Kopuł, miałem na myśli fakt, że telebimy nie funkcjonowały z winy firmy, u której zamawiał telebim, a złość klientów skierowana była w jego kierunku.
***
W niedzielę byłem w Poznaniu na meczu Irlandia-Chorwacja. Wracałem bardzo zadowolony nie tylko z powodu zwycięstwa mojej ulubionej Chorwacji. Świetna atmosfera panowała zarówno na stadionie, jak i na poznańskim Rynku. I to mimo faktu, że zarówno Irlandczycy, Chorwaci, jak i polscy kibice (na trybunach wymieszani) od alkoholu nie stronili.
***
Dziś znowu wielki emocje. Żona późno wraca ze studiów, więc chyba mecz oglądać będziemy w domu.