Ustalenie granic okręgów jednomandatowych, czyli kreatywność burmistrza

Jak wiadomo w poprzedniej kadencji Sejmu dokonaliśmy zmiany ordynacji wyborczej, w wyniku której w kolejnych wyborach samorządowych radni miejscy i gminni wybierani będą w jednomandatowych okręgach wyborczych. Nie było to łatwe, gdyż nawet nasz koalicjant był w tej kwestii dość sceptyczny. Ale udało się!

W samym procesie wprowadzenia okręgów jednomandatowych pozostał tylko jeden szkopuł – trzeba ustalić te granice. Wskazując na pewne zasady ustalania tych granic, ustawa pozostawia to w kompetencji rad gminy.

W ub. piątek na stronie rzędu miejskiego pojawił się projekt takiego podziału autorstwa burmistrza, z informacją o konsultacjach przeprowadzanych wśród mieszkańców. Potrwają one …. aż tydzień!!

Biorąc pod uwagę, że wielu z nas robi sobie wolne od Internetu w weekend, czasu na złożenie uwag pozostaje bardzo niewiele. Chyba o to chodziło, bo układanie okręgów pod swoich kandydatów rzuca się w oczy od razu… Ale o tym, będzie jeszcze czas napisać.

W ciekawy sposób podano te propozycje – do każdego okręgu zamieszczono spis ulic. Brak mapki, która pomogłaby w wypracowaniu sobie stanowiska (samo naniesienie wykazu na mapę zajmuje sporo czasu, o czym miałem okazję się dziś przekonać). Nie ma jeszcze jednej, ważnej informacji – liczby mieszkańców w danym okręgu. Mamy wierzyć na słowo (burmistrzowi), że w każdym okręgu jest ona porównywalna?

Zakładając (teoretycznie), że ukrycie tej informacji mogło być niedopatrzeniem, skontaktowaliśmy się z urzędem miejskim, gdzie uzyskaliśmy informację, że „widocznie burmistrz uznał, że takie informacje są wystarczające” i innych nie uzyskamy! Ciekawe, czy radni je uzyskają przed głosowaniem...

Poniżej zamieszczam pismo, które skierowałem dziś do burmistrza w tej sprawie.