Szpital ratowany dzięki fortelowi pani starosty



To co ma miejsce w tarnogórskiej radzie powiatu powinno trafić do podręczników polityki. I byłoby to nawet zabawne, gdyby nie fakt, że w ramach gry politycznej szafuje się bezpieczeństwem zdrowotnym nas wszyskich.

Ale po kolei - jak wiadomo na poprzedniej sesji radni Inicjatywy Obywatelskiej oraz Ruchu Samorządowego (a więc ugrupowania Arkadiusza Czecha i Józefa Korpaka) nie zgodzili się na przekazanie aportem do spółki Szpitala Hagera budynku szpitala przy ul. Pyskowickiej, co byłoby rozwiązaniem korzystnym dla spółki jak i powiatu albowiem podniosłoby to kapitał zakładowy spółki oraz obyłoby się bez dodatkowych kosztów jakim jest podatek Vat, którego nie trzeba odprowadać od aportu nieruchomości. Taki aport od dawna był przewidywany, więc działanie opozycji wobec starosty wywołało wiele emocji i burzliwą dyskusję w różnych kręgach. Argumenty grupy większościowej w radzie nie były zbyt przekonujące (mówili o obawach przed przekazaniem budynku spółce, która znajduje się w kiepskiej sytuacji finansowej).

Druga strona wskazywała, że taka decyzja stwarza gigantyczne zagrożenie dla spółki i grozi jej upadkiem. Pojawiły się wręcz głosy, że opozycji zależy na upadku szpitalu, gdyż tylko wobec jakiejś spektakularnej klęski starosty jest w stanie wygrać kolejne wybory. Byłem świadkiem rozmowy, podczas której ktoś zapytał: "Czy Czech i spółka byliby w stanie ryzykować upadek szpitala, żeby zyskać na tym politycznie..?". Odpowiedzi były różne, ja sam nie miałem wyrobionego zdania. Do ubiegłotygodniowej sesji...

*** 

Przebieg ostatniej sesji rady powiatu sprawił, że wszystko jest już jasne.
Radni Inicjatywy zaproponowali na niej rozwiązania,(umowę dzierżawy wraz z uzyskiwanymi pożytkami oraz aport sprzętu i wyposażenia), które umożliwią realizację inwestycji w budynku szpitala, ale w żaden sposób nie stabilizują sytuacji w spółce. Przyjęli też uchwałę, która ma właściwie jedynie wartość papierowego zapisu - upoważnili Zarząd do kilkumilionowego wsparcia szpitala przez powiat, nawet nie próbując wskazać z czego te kilka milionów z budżetu powiatu należałoby zabrać. Abstrahując już od faktu, że zgłaszanie projektów uchwał dotyczących aportu sprzętu, jak i przekazania środków pieniężnych nie leży w kompetencjach Rady Powiatu i pewnie zostaną one uchylone przez wojewodę.

Pani starosta przygotowała na sesję rozwiązanie, które z jednej strony rozwiewa wszelkie, nawet najbardziej wydumane obawy (budynek nadal pozostanie własnością powiatu), a z drugiej strony poprawia bilans spółki i podnosi kapitał zakładowy dając jej możliwość istnienia, bezpieczeństwo bieżącego funkcjonowania i możliwość realizacji programu naprawczego (prezes spółki zadeklarował, że jej bilansowanie się może mieć miejsce pod koniec przyszłego roku). Rozwiązaniem tym był aport prawa dzierżawy i wierzytelności powiatu wobec szpitala. Rozwiązanie trafne, mądre, bardzo dobrze przygotowane. Wiem, że pani starosta długo nad nim pracowała.

Fortel pani starosty polegał też na tym, aby rozwiązanie zaprezentować dopiero na sesji. Doświadczenia ostatnich tygodni pokazują, że radni opozycyjni wobec starosty , że wszystkich sił starają się torpedować dobre rozwiązania, wprowadzając bezwzględną dyscyplinę. Tak też było tym razem i tylko dzięki zaszkoczeniu udało się przyjąć rozwiązanie dobre dla szpitala!

Po przedstawieniu propozycji wśród radnych Inicjatywy konsternacja - rozwiązanie rozwiewa wszelkie ich obawy, a dodatkowo ... oddala ryzyko upadku spółki. Popłoch i nerwowe rozmowy. Do końca próbowali to zablokować! Radny IO bliski burmistrzowi Czechowi biegał z telefonem przy uchu. "Nie spieszmy się tak z decyją" -mówili, nie mając żadnych innych argumentów.

Tylko dwójka radnych IO zdecydowała się poprzeć to rozwiązanie. Pozostali do końca próbowali je sabotować, a kiedy zobaczyli, że jednak jest 13 głosów za, sami wstrzymali się (pewnie dla uratowania twarzy).

***

Postawa zdumiewająca i bulwersująca! Czy naprawdę dla celów politycznych warto w tak ewidentny sposób narażać bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców naszego powiatu?