Tydzień rodzinno-sejmowy (z akcentem europejskim)

Krótkie podsumowanie dobiegającego końca tygodnia: we wtorek rano po zawiezieniu córek do przedszkola pojechałem do katowickiej redakcji „Gazety Wyborczej” na wywiad (ukazał się w piątek; nawet całkiem rzetelnie spisany ).
Po południu całą rodziną pojechaliśmy autem do Warszawy. Jakoś pomieściliśmy się w moim pokoju w hotelu poselskim, choć dziewczynki oczywiście natychmiast wprowadziły w nim swoje porządki.
Żona i córki znalazły sobie jakieś zajęcia, ja oczywiście miałem wiele posiedzeń komisji, głosowania itp., ale udało się znaleźć też czas na spacer po Sejmie, m.in. wizytę u wicemarszałka Sejmu Cezarego Grabarczyka (można rzec, że zgodnie z tradycją, bo starsza córka była kiedyś u niego w ministerstwie infrastruktury i nieraz bawiła się z nim w hotelu sejmowym). W korytarzach hotelu poselskiego dziewczynki spotkały się również z panią marszałek Kopacz.

W piątek w drodze powrotnej dziewczyny wysadziły mnie w Świerklańcu – tam w towarzystwie pani starosty i zarządu powiatu oraz wójta Świerklańca spotkaliśmy się na kolacji z profesorem Jerzym Buzkiem (kiedy podczas powitania pani starosta witając gościa zwracała się do niego „premierze, pośle, przewodniczący, profesorze i przyjacielu” zauważył on, że wszystkie te funkcje są na literę „P”).
Rozmawialiśmy głównie o sytuacji politycznej w powiecie tarnogórskim (którą profesor Buzek znał doskonale), ale nasze spotkanie miało miejsce tuż po osiągnięciu porozumienia w sprawie budżetu Unii Europejskiej. Przerywali nam więc nieustannie dziennikarze – profesor m.in. udzielał na żywo telefonicznego wywiadu dla TVN 24, a Telewizja Polska przyjechała do Świerklańca nakręcić z nim rozmowę. W końcu do tego typu porozumienia (i to tak korzystnego dla Polski! ) dochodzi raz na siedem lat!