O "limuzynach"

Ostatnio kilku znajomych poinformowało mnie, że gdzieś w sieci lansowana jest teza, jakobym domagał się zakupu przez Kancelarię Sejmu większej liczby samochodów dla posłów. Tak się składa, że nie jest to prawdą. Oczywiście trudno zajmować się prostowaniem każdej plotki, ale ponieważ są w tej sprawie przywoływane artykuły prasowe, wyjaśnię jak było naprawdę.
W tej kadencji Sejmu jestem wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich. Zajmuje się ona immunitetami oraz wszystkimi wewnętrznymi obszarami funkcjonowania Sejmu - od regulaminów po sprawy dotyczące finansów Kancelarii Sejmu. Komisja m.in. opiniuje projekt, jak i wykonanie budżetu Kancelarii Sejmu. Podczas posiedzenia Komisji dotyczącego budżetu na rok 2013 podniosłem kwestię wykorzystania zatrudnionych w Sejmie kierowców. Wskazałem, że wydaje się, iż są oni niewłaściwie oddelegowani do prac - znaczna ich część (większa, niż do tej pory) obsługuje Prezydium Sejmu i kierownictwa poszczególnych Klubów. To powoduje, że często brakuje kierowców do samochodów przeznaczonych dla "szeregowych" posłów do pomocy im w wykonywaniu mandatu posła. Trzy razy podkreśliłem (stenogramy zposiedzeń dostępne są na stronach Sejmu), że absolutnie nie chodzi mi o zakup kolejnych aut, czy zwiększenie etatów, ale o ich racjonalne wykorzystanie.
Oczywiście to wystąpienie wzbudziło zainteresowanie - zadzwonił do mnie dziennikarz "Faktu". Ku mojemu pewnemu zaskoczeniu, artykuł w tym tabloidzie był nawet rzetelny - skupiający się na tym, że pani wicemarszałek Nowicka zażądała dla siebie dwóch kierowców. Dla odmiany w jednozdaniowym streszczeniu artykułu w "Agorze" napisano, że domagam się większej liczby kierowców dla posłów... Cóż, bywa, że tabloid staje się rzetelniejszy, od gazety z ambicjami. O tekście w "Super Ekspresie", link do którego ktoś teraz reklamuje, nie wiedziałem; nikt z tej redakcji do mnie nie dzwonił. Pewnie ktoś w "SE" przeczytał tekst w "Fakcie" i napisał coś na jego bazie, nawet nie sięgając do stemogramu posiedzenia.
Osobie, która tak uważnie śledzi poświęcone mi publikacje dziękuję za czujność, dzięki której mogę zamieścić to sprostowanie :-)
Mam nadzieję, że honorowo umieści moje wyjaśnienia, w tych miejscach, w których rozpowszechniał link do tekstu w "SE", bo zamierzam się o to zwrócić.