Nasze Drogie miasto, czyli refleksje różne

Wczoraj zaprzysiężenie kilkorga nowych ministrów, wśród nich bliscy znajomi m.in. Minister Sportu i Turystyki Andrzej Biernat; z którym przyjaźnię się od ośmiu lat, był m.in. na moim weselu. Żywię przekonanie, że w ministerstwie sobie poradzi, nasza przyjaźń będzie trwać, a telefony ode mnie będzie odbierał :)
***
Także wczoraj sporo informacji z sesji Rady Miejskiej. Kilka godzin tarnogórskim radnym zajęła kwestia ustalenia nowych taryf za dostarczanie wody oraz odbiór ścieków. Taryf wyraźnie wyższych od tych ubiegłorocznych... Nasz kochane, DROGIE Tarnowskie Góry stają się coraz DROŻSZE...
Radni Platformy Obywatelskiej złożyli wniosek o dopłatę z budżetu miasta do tych taryf. Póki co został on odesłany do prac w komisji. Podczas gorącej dyskusji padło wiele zadziwiających twierdzeń... Podobno miejski prawnik miał dowodzić, że takie dopłaty są niemożliwe... A czyż taka możliwość nie jest zapisana w ustawie, a sporo miast i gmin już z niej nie skorzystało ...? Zdarzały się wypowiedzi jeszcze bardziej "mało mądre". Jeden radny, "gwiazda Inicjatywy Obywatelskiej", stwierdził, że przecież Platforma jest ugrupowaniem liberalnym i nie powinna zgłaszać wniosku o dopłaty... Ależ brednia... Sugerowałbym temu "bystremu" radnemu wykonanie kilku baranków w ścianę, może to pomoże... Inny radny, tego samego ugrupowania, dzielił się przekonaniem, że mieszkańcy wcale takich dopłat nie oczekują! Oklaski na stająco!
***
I też wczoraj trzecia odsłona działań pana, który protestuje sobie co jakiś czas pod moim biurem poselskim. W Tarnowskich Górach w miarę ludzie znają się nawzajem, więc po jego pierwszym proteście miałem kilka telefonów z prezentacją historii życia - zawodowej i prywatnej - tego pana. Trochę więc rozumiem skąd u niego potrzeba takiej swoistej autoterapii.
Ponieważ o godzinie swoich protestów informuje szeroko (choć mnie nie), tak zaplanowałem dzień, aby mieć okazję się z nim przywitać. Tak jak podczas pierwszego protestu ręki mi nie podał i zaproszenia na herbatę nie przyjął. Ale pogadaliśmy chwilę. Powiedziałem, że już się martwiłem trochę, bo dawno go nie było, a zapowiadał protesty co miesiąc. Usłyszałem, że dłuższa przerwa wynikała ze śmierci premiera Mazowieckiego, gdyż on przeciwko Mazowieckiemu też protestował... Dzielny protestant nie wytłumaczył mi niestety, czy protestował kiedyś przeciw Premierowi, czy teraz przeciw jego śmierci....
A potem przez kilkadziesiąt minut, powtarzał bardzo mi pochlebiające hasło "Precz z Tuskiem, przecz z Głogowskim". Miło było mi słyszeć się w takim zestawie. Tym razem dodał również "Precz ze Schetyną". W poprzednich dwóch protestach to nazwisko nie padało - może poznał je niedawno..? I może nie wie, że wznoszenie teraz tego hasła, nie wymaga już zbyt wielkiej odwagi...?