Jeszcze przed Świętami - o autostradach i Kopalni Srebra

Jak zwykle przed Świętami sporo sympatycznych spotkań i rozmów, nieraz ze znajomymi, dla których na co dzień czasami brakuje czasu.
W ubiegłym tygodniu spotkała mnie bardzo sympatyczna niespodzianka - ze świątecznymi życzeniami, odwiedził mnie przedstawiciel Stowarzyszenia „Nasza Droga” - przedsiębiorców poszkodowanych przy budowie autostrad. Uchwalona jakiś czas temu tzw. specustawa drogowa umożliwiła wypłacenie należności podwykonawcom, którym główny wykonawca nie zapłacił faktur, pozostał jednak nieuregulowany problem firm (w sumie ok. 30 podmiotów), które były dalej w łańcuchu podwykonawców, a główny podwykonawca już nie istnieje. Nigdy wcześniej z tym panem nie rozmawiałem, a tymczasem pofatygował się on do mnie przed Świętami z …podziękowaniami. Usłyszałem też, że jako pierwszy z posłów (a stowarzyszenie zwróciło się do wszystkich) rzetelnie i wnikliwie podszedłem do tematu (interpelację do Ministerstwa Transportu wystosowałem w lutym br.), co zapoczątkowało dalsze działania. Cieszy mnie to tym bardziej, że ostatnie rozmowy przedsiębiorców z wiceministrem transportu rokują na szybkie i pomyślne zakończenie sprawy. W podziękowaniu za „zaangażowanie i błyskawiczne podjęte działania” oraz „rzetelne podejście do tematu” dostałem kalendarz na przyszły rok i czekoladki :). Oczywiście najważniejsza była satysfakcja z tego, że wykonywana praca okazuje się być pożyteczna. Tym bardziej, że przez ostatnie miesiące zajmowałem się tyloma różnymi sprawami, że ta już zniknęła gdzieś w pamięci.
***
Dziś jeszcze trochę roboty biurowej, ale także telefonów ze świątecznymi życzeniami. M.in. rozmowa z dyrektor Centrum Informacyjnego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Poza życzeniami świątecznymi (z panią dyrektor znamy się i lubimy z czasów jej pracy w Klubie Parlamentarnym PO) zapytałem o nieszczęsny program „Kultura w sieci dla dzieci”, pomijający przystosowane do zwiedzania kopalnie w Tarnowskich Górach i Zabrzu. Wcześniej już wystosowałem w tej sprawie oficjalne zapytanie do Ministra i czekam na odpowiedź, ale już dziś dowiedziałem się, jak wygląda sprawa. Okazuje się, że to projekt realizowany przez podmiot zewnętrzny, na zawartość którego Ministerstwo Kultury nie ma żadnego wpływu. Co więcej – zamieszczane w nim informacje pochodziły z poszczególnych regionów, a każdy obiekt mógł być w nim umieszczony pod warunkiem … uiszczenia opłaty! Stąd efekt był taki, że mnóstwo rzeczy brakowało (nie było np. niczego z Poznania). Dlatego chyba projekt „Kultura w sieci dla dzieci” wydaje się niezbyt powalający merytorycznie, a ponadto powiela stereotypy o poszczególnych regionach Polski. Z tych przyczyn, jak poinformowała mnie dziś moja rozmówczyni, Ministerstwo zdecydowało się usunąć link do niego ze swej strony.
Szczególnie paradoksalne wydaje się pominięcie tarnogórskiego obiektu, w odniesieniu do którego finiszują właśnie prace związane z przygotowaniem wniosku o wpis na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO - przecież wniosek ten przygotowywany jest właśnie przez Ministerstwo Kultury! Dla mnie sprawa jest o tyle zabawna, że o tym, że na Śląsku udostępnia się do zwiedzania kopalnie, minister Bogdan Zdrojewski dobrze wie – sam z nim rozmawiałem kilkakrotnie. Co więcej, nie dalej jak w czwartek prezes SMZT pan Marek Kandzia przypomniał mi, że prace nad wnioskiem do UNESCO ruszyły tak naprawdę po naszej wspólnej wizycie u ministra Zdrojewskiego. Przyznam, że nawet to spotkanie jakoś wyleciało mi z pamięci, chyba dlatego, że temat tarnogórskich podziemi bardzo często pojawiał się podczas moich wizyt w Ministerstwie Kultury ze śp. wiceministrem Mertą. Pamiętam zdecydowaną reakcję ministra Merty na opinię osób odpowiedzialnych za rekomendację tego typu wniosków, że ciężko jest ocenić czy tarnogórskie podziemia spełniają kryteria zgłoszenia na listę UNESCO. Minister wydał zdecydowane polecenie – znalezienie ekspertów, którzy będą potrafili ten problem rozstrzygnąć. Po tym spotkaniu prace wreszcie ruszyły i są bliskie zakończenia. A tu ta nieszczęsna „Kultura w sieci dla dzieci” … Nie dziwię się, że ministerstwo wyrzuciło link do niej ze swej strony.