Piękny dzień

Wtorek zapowiadał się kiepsko. Najpierw trudności z dobudzeniem córek, które odzwyczaiły się od wstawania do szkoły i przedszkola. I jeszcze wizja dzisiejszej wizyty dentystycznej, brrr....
A tu miła niespodzianka - telefon od działacza Inicjatywy Obywatelskiej, z którym czasemwymieniamy sobie telefonicznie opinie. "Znowu wam pomagamy..." - powiedział wyraźnie zdegustowany. Nie wiedziałem o co chodzi, ale szybko się dowiedziałem. Rzecznik Inicjatywy Obywatelskiej postanowił zareklamować moje działania zmierzające do usunięcia niebezpiecznych elementów na placach zabaw na Osadzie Jana i Przyjaźni! Szczerze dziękuję - wiedza o moich staraniach jest powszechna na Osadzie, ale na Przyjaźni chyba nie. A tu Inicjatywa płaci za ogłoszenie w "Gwarku", które je opisuje; sam już tego nie muszę robić! Mam nadzieję, że rzecznik wrzuci oświadczenie także na bloga i nie skasuje go (jak już to robił z innymi wybitnymi wpisami).

Nie będę się powtarzał, pisząc, że oczywiste jest, iż te urządzenia są zrobione głupio i nie przekonnują tłumaczenia, że są one zgodne z projektem, bo to właśnie na tym etapie popełniono błędy (które łatwo byłoby naprawić, gdyby nie niezrozumiały upór). To widać gołym okiem. Moja czteroletnia córka, kiedy widzi zdjęcia z Osady, mówi: "To jest ten głupi plac zabaw, prawda tatusiu?" Nie usłyszała tego ode mnie, a czytać jeszcze nie potrafi.

Mogę się więc cieszyć z moich starań, bo rodzice dzieciaków dobrze je oceniają. Ale nie o to przecież do cholery chodzi! Te urządzenia nie mogą jeszcze przez rok pozostać w tym kształcie (następny burmistrza niewątpliwie poleci je skorygować). O bezpieczeństwo dzieci trzeba zadbać jeszcze przed wiosną.
PS.
Dziękuję rzecznikowi za wskazanie tematów, którymi powinienem się zająć. Zwłaszcza, że nie tylko są one w obszarze zainteresowania, ale także dlatego, że już dziś widać, że podsumowując kadencję parlamentarną akurat w tych obszarach będzie się czym pochwalić.