Ferie w pracy, głównie w Warszawie

Już od jakiegoś czasu niczego nie pisałem na blogu, ale to bynajmniej nie oznacza, że niewiele się dzieje. Poprzedni tydzień spędziłem prawie cały w Warszawie - od wtorku do piątku. W tym jest tak samo, aczkolwiek do stolicy pojechałem z rodziną - uda mi się połączyć pracę z jakimiś atrakcjami dla dzieci; w ramach ferii w mieście.
Jeszcze parę słów o ubiegłym tygodniu, bo sporo się działo. Najpierw we wtorek długie, wielogodzinne posiedzenie Komisji ds. Unii Europejskiej, opiniującej poprawki do ustawy określającej zasady wydatkowania środków europejskich w obecnej perspektywie budżetowej. Z rosnącym zdziwieniem obserwowałem oburzenie posłów PiS-u wobec zapisów, które ułatwią pracę Ministerstwu Rozwoju Regionalnego i Infrastruktury - szczególnie głośny ich krzyk, że nowe przepisy dają zbyt wielką władzę pani premier Bieńkowskiej. Było to o tyle dziwne, że te same osoby, które je wznosiły, oburzały się, że zbyt duże uprawnienia przy podejmowaniu decyzji o wydatkowaniu środków europejskich przekazane zostaną samorządowym władzom wojewódzkim. Znów pojawiał się krzyk - że to niedopuszczalne, aby samorządy miały aż tak wielką możliwość decydowania o tym, jakie inwestycje będą realizowane. Mogliby się zdecydować - czy zbyt wielką władzę otrzymuje pani premier czy samorządy?
Generalnie chyba boli ich to, że Polska tak, jak sprawnie wydatkowała do tej pory środki europejskie, równie dobrze, jeśli nie lepiej, radzić sobie będzie z obecnym europejskim budżetem. Można troszkę po ludzku rozumieć, że opozycję smucą sukcesy rządzących, ale przecież to przede wszystkim sukcesy Polski!
Najbardziej „rozbrajali” mnie podczas tej dyskusji śląscy posłowie opozycji, którzy protestowali przeciwko (realizowanej już od lat, a teraz zarysowanej jeszcze wyraźniej) strategii pani premier kierowania dużych środków w kierunku tzw. „lokomotyw wzrostu”. Krzyczeli, że to nie dopuszczalne, że wprowadza się odrębną politykę miejska, że przy pomysłach pani premier straci ściana wschodnia, że to nie niedopuszczalne, żeby aglomeracje rozwijały się szybciej, niż inne części kraju, itp. itd. Oczywiście dramatyzowali, bo program rozwoju ściany wschodniej także będzie realizowany. Ale było to przezabawne - śląscy posłowie PiS-u, jak i SLD protestujący przeciwko zmianie punktu ciężkości wydatkowania środków europejskich ze wschodu do aglomeracji, także na Śląsk, dla którego powstanie odrębny, duży program rewitalizacji regionu.
***
Potem od środy do piątku posiedzenie Sejmu zdominowane w dużej mierze przez dyskusję o służbie zdrowia.
W środę mój telefoniczny udział w „Trójce” w audycji „Za, a nawet przeciw” (chyba nienajgorszy, sądząc po miłych sms-ach, których sporo dostałem).
W międzyczasie pierwsze, inauguracyjne posiedzenie Krajowej Komisji Rewizyjnej Platformy Obywatelskiej - zgodnie ze statutem zwołane i otwarte przez Przewodniczącego partii premiera Donalda Tuska. Zostałem na nim wybrany wiceprzewodniczącym tegoż organu (nie pierwsza w moim życiu społeczna funkcja wymagająca sporej roboty, takiej dość niewdzięcznej, ale widać nie potrafię wyleczyć się z pracoholizmu). Pani Przewodnicząca komisji od razu zleciła mi niemałą robotę , czyli przygotowanie nowego regulaminu pracy Komisji.
***
W tym tygodniu mam zaplanowanych trochę rozmów indywidualnych – dziś m.in. u wicemarszałków Sejmu (z Jerzym Wenderlichem głównie o Bałkanach, a z Cezarym Grabarczykiem o bardzo wielu sprawach – drogach, polityce itp.). Jutro kilka spotkań poza Sejmem.