Jeszcze o spotkaniu z wiceministrem finansów

Spotkanie z wiceministrem finansów Januszem Cichoniem w Nakle Śląskim, zakończyłem żartobliwą wypowiedzią, że skoro ludzie klaszczą po spotkaniu z facetem, który odpowiada za podatki, to nie jest tak źle.
Dużo ciekawych wątków pojawiło się w tej dyskusji m.in. podkreślenie, że wbrew obiegowym opiniom podatki w Polsce nie należą do najwyższych, a wręcz są jednymi z niższych w Unii Europejskiej. W odniesieniu do PKB suma podatków i składek (na ZUS) wynosi w Polsce 32%, przy średniej europejskiej przekraczającej 40%.
Jak już wspomniałem w poprzednim wpisie rozmawialiśmy m.in. o rozwiązaniach (które zostaną wprowadzone już w najbliższych tygodniach, utrudniających korporacjom wyprowadzanie środków z Polski - m.in. przez faktury dokumentujące sztuczne wydatki, wystawiane przez spółki-matki, np. w przypadku hipermarketów, choćby za prawo do używania nazwy i loga sieci. Te rozwiązania są już gotowe i będą wkrótce przyjęte, a już czytam w różnych mediach ataki na Janusza Cichonia, że próbuje podnosić podatki itp. Są to zapewne teksty opłacane przez PR-owskie agencje związane z korporacjami, bo przecież żadne z tych zmian nie dotkną ani obywateli, ani małych przedsiębiorców. Ale tak to już pewnie jest, że tam gdzie są duże pieniądze, tam pojawia się również walka o ich utrzymanie.
PS.
Jeszcze jedna drobna uwaga o przejrzystości systemu podatkowego. W ubiegłym tygodniu rozmawiałem w Sejmie z Jackiem Rostowskim, który opowiedział mi ciekawą anegdotę. Minister Rostowski posiada nieruchomości w Londynie, które wynajmuje i z tych dochodów rozlicza się z angielskim fiskusem. Niedawno jego asystent w warszawskim biurze przypadkowo zobaczył takie rozliczenie i zdumiał się ogromnie, pytając jak to możliwe, że takie proste rozliczenie zajmuje aż dwadzieścia parę stron?