O deszczu

Nieczęsto powtarzam na tym blogu to, co piszę na www.tglogowski.blog.onet.pl, ale tym razem tak zrobię, bo do ostatniego wpisu zainspirowało mnie zdarzenie tarnogórskie.

******

Przestało już padać (przynajmniej u mnie) i wydaje się, że rzeczywiście większa powódź nam nie grozi. Opozycja grzmi, że premier Tusk straszył powodzią i przy okazji robił sobie i Platformie kampanię. Ale czyż nie należałoby oczekiwać od szefa rządu, aby w sytuacji zagrożenia zdecydowanie zmobilizował wszystkie służby i nadzorował sytuację? Zresztą jak się obserwuje działania straży pożarnej, Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji oraz innych służb widać profesjonalizm – przygotowywane zawczasu matematyczne modele pokazujące jak rozlewać się będzie woda, prewencyjne podnoszenie wałów, tam gdzie jest to niezbędne, dobra komunikacja.
*
I taka humorystyczna sytuacja, którą usłyszałem od żony. Była ona dziś na zakupach na hali targowej w naszym mieście. W trzech boksach usłyszała, jak klienci mówią „Deszcz leje, a rząd nic nie robi”. Pośmialiśmy się z tego przy obiedzie, ale tak całkiem śmieszne to nie jest (założyliśmy, że osoby tak mówiące nie znały mojej żony i nie miał to być w założeniu dowcip). Aktywność służb państwa w przygotowaniu do opadów i w ich czasie jest oczywista, wg opozycji nawet nadmierna. A tu ludzie mówią: „leje, a rząd nic nie robi”. Można by poprzestać na stwierdzeniu, że wszędzie trafiają się ludzie bystrzy inaczej, nawet w naszym pięknym mieście. Ale to głębszy problem – mieszkańcom krajów rozwiniętych wydaje się po prostu, że na wszystko można mieć wpływ, także na pogodę. Skoro w sekundę można znaleźć każdą informację w sieci, zatrzymać i cofnąć telewizję na żywo itp. itd., to również deszcze powinno się udać zatrzymać jednym przyciskiem. A tu nagle okazuje się, że tak się nie da. Cóż za niespodzianka…

(tglogowski.blog.onet.pl 17.05.2014)