Tydzień powyborczy

Od wtorku do piątku byłem w Sejmie, w weekend nadrabiam zaległości domowe i rodzinne. Wczoraj wraz ze starostą Lucyną Ekkert miałem przyjemność uczestniczyć w kameralnym (40-50 gości z całego województwa) przyjęciu w Chorzowie, na które prof. Jerzy Buzek zaprosił osoby, które przyłożyły jakąś swoją cegiełkę do jego wyborczego sukcesu.
Mimo męczącej kampanii profesor tryskał energią, nawet żartował, że brakuje mu dni wypełnionych intensywnie od 6 rano do 23. Zresztą wcale tak bardzo nie zwolnił tempa po wyborach - na przyjęcie przyjechał prosto ze spotkania w chorzowskim liceum, które kiedyś ukończył. Młodych ludzi, którzy w szkolnych wyborach w 57% procentach zagłosowali na Korwina-Mikke, całkiem poważnie poprosił, aby przedstawili mu swoje argumenty za takim wyborem, a wtedy być może uzna je za słuszne. To niezbędna postawa dla nas wszystkich obecnych w życiu publicznym - słuchać i rozmawiać z tymi, którzy z jakichś przyczyn wybrali Nową Prawicę.
***
Dziś wernisaż prof. Wernera Lubosa w Centrum Kultury Śląskiej w Nakle Śl. (jak trafnie zauważył podczas otwarcia dyrektor placówki, artysty, którego teoretycznie znamy w Tarnowskich Górach doskonale, ale wystawa pokazuje, że niekoniecznie).
Później w Kaletach jubileusz 20-lecie Chóru "Sonata".
***
A wieczorem megatrudne zadanie. Razem z moim tatą składaliśmy (w konspiracji przed moimi dziećmi) trampolinę, którą kupiliśmy im na Dzień Dziecka. W instrukcji było napisane, że niezbędnych do tego jest "dwóch silnych mężczyzn" i ... okazało się, że tak jest, a poza tym potrzeba jeszcze trochę sprytu.