Rozwiązanie prawne problemu wysypisk po Z.Ch. na wyciągnięcie ręki

Szczegółowa relacja z wizyty ministra Stanisława Gawłowskiego zajęłaby dużo miejsca, ponieważ zawierała sporo punktów, więc na początek parę zdań o spotkaniu w Starostwie Powiatowym, dotyczącym dokończenia likwidacji wysypisk po Zakładach Chemicznych "Tarnowskie Góry".
Dyskusja z udziałem wszystkich zainteresowanych stron zaczęła się od mocno niefortunnej (i też trochę niegrzecznej) wypowiedzi burmistrza Arkadiusza Czecha, który w "obrazowy" sposób przedstawił swoje zdanie, iż odpady te nie są problemem miasta i miasto nie zamierza w jego rozwiązanie się angażować. Poirytowało to ministra Gawłowskiego do tego stopnia, że miałem obawy, czy spotkanie zaraz się nie zakończy. Wściekłość naszego gościa jeszcze wzrosła, kiedy mecenas Urzędu Miejskiego z pełnym samozadowoleniem zrelacjonował, w jaki sposób miasto prowadzi do takiej sytuacji prawnej, w której wyda prawomocną decyzję nakazującą usunięcie odpadów Zakładom Chemicznym "Tarnowskie Góry" w likwidacji (podmiotu tego od dawna w praktyce już nie ma). Mecenas zakończył swój wywód tym, że miasto musi jeszcze wysłać tę decyzję listem poleconym Zakładom Chemicznym, na co wyda 3 złote i 70 groszy. W tym momencie wszyscy mieliśmy wrażenie, że jesteśmy w jakiejś ukrytej kamerze czy innej komedii pomyłek. Ekstremalnie zdenerwowany minister podsumował to następująco: „Gratuluję, rozwiązaliście problem za 3 zł i 70 gr. Tyle, że odpady pozostają”. Czy taka postawa - przerzucania się kruczkami prawnymi, byle tylko trzymać jak najdalej od problemu nie jest zdumiewająca? Na szczęście po 1,5 h twardej dyskusji udało się zbliżyć stanowiska.
Relacjonując w skrócie scenariusz nakreślony przez ministra: Zakłady Chemiczne "Tarnowskie Góry" zostają wykreślone z KRS-u, burmistrz wystawia nakaz usunięcia odpadów właścicielom terenu, a jeśli ci tego nie zrealizują (i nie wyrażą woli odsprzedaży terenu po realnej cenie) robi to gmina w ramach tzw. „wykonawstwa zastępczego”. Co najważniej - minister Gawłowski kilka razy podkreślił, że na to wykonawstwo zastępcze miasto dostanie środki zewnętrzne, przywołując przykłady takie finansowania działań samorządów. Podkreślał także, że ministerstwo posiada wręcz nadmiar środków na rekultywację terenów przemysłowych i poszukuje możliwości ich wydatkowania. Jak wiadomo do tej pory burmistrz wielokrotnie podnosił argument, że miasto nie ma środków na realizację tego zadania. No cóż, trzeba się o nie troszkę postarać. Kiedy dociekliwy burmistrz pytał, czy może mieć 100% gwarancję uzyskania środków, usłyszał od ministra pytanie, czy którykolwiek wniosek Tarnowskich Gór związany z ochroną środowiska nie został zaakceptowany?
Na koniec humorystycznie: pamiętam jak Stanisław Gawłowski podczas wizyty sześć lat temu, także w starostwie powiatowym nakreślał tarnogórskim samorządowcom ścieżkę postępowania z likwidacją odpadów po Zakładach Chemicznych. Także były wówczas wątpliwości i opór (oczywiście nie wyrażany tak gwałtownie jak wczoraj), m.in. ze strony ówczesnego starosty. Józef Korpak, chcę to obiektywnie przyznać, mimo tych wątpliwości scenariusz nakreślony przez ministra Gawłowskiego zaczął realizować i akurat to zadanie przeprowadził jak najbardziej dobrze.
PS.
Podczas spotkania przedstawiciele miasta próbowali wskazywać na inną drogę, którą stwarza przyjęta właśnie przez Sejm ustawa. Ponieważ Senat nie zajął w jej sprawie jeszcze stanowiska, więc poczekam na razie ze zreferowaniem tego dokumentu.