Wpadka pani wiceburmistrz

Już kiedyś pisałem, że głupio mi krytykować osobę, którą prywatnie lubię, ale co zrobić jeśli nieustannie się podkłada…? Pani wiceburmistrz Jolanta Tuszyńska, która kilka miesięcy temu błysnęła wyrażeniem żalu, że zmieniły się zasady płatności za zajęcia dodatkowe w przedszkolach i nie płacą za nie już rodzice tylko budżet państwa (więc ona miała wskutek tego trochę więcej pracy), znów przypomniała o sobie.
W ostatnim numerze „Gwarka” Jolanta Tuszyńska poinformowała, że startuje do Rady Powiatu jedynie w celu wsparcia swojego ugrupowania, a potem zrezygnuje z mandatu radnej, żeby dalej pozostać wiceburmistrzem… O ile w przypadku kandydatów na burmistrza jest to zrozumiała strategia, o tyle u wiceburmistrz minimalna skromność i pokora nakazywałaby dodać, że zależy to zarówno od wyniku wyborów, jak i decyzji wybranego burmistrza.
Najzabawniejsze w tej wypowiedzi jest jednak coś innego. Oświata w każdym mieście, także w Tarnowskich Górach, to szczególnie newralgiczny obszar, miejsce pracy wielu osób będących niewątpliwie liderami opinii w szerokich kręgach.
Nie powiem niczego odkrywczego, jak stwierdzę, że styl i efekty zarządzania tarnogórską oświatą przez ostatnie osiem lat przez panią wiceburmistrz odpowiadającą za ten obszar funkcjonowania naszego miasta były takie, że doprowadziło do daleko idącej niechęci tarnogórskiego środowiska oświatowego wobec ratusza. Podejmowane ostatnio przez Arkadiusza Czecha kroki raczej tego nie odbudują, wręcz może być przeciwnie, bo często sprowadza się to do traktowaniu dyrektorów szkół jak osobę, które można kupić tanimi obietnicami.
Nieraz zdarzało mi się spotykać się z sytuacją, że przedstawiciele tarnogórskiej oświaty zakładając, że Arkadiusz Czech dalej może być burmistrzem, liczyli, byli wręcz przekonani, że dojdzie do zmiany wiceburmistrza odpowiadającego za oświatę. We wtorek w gazecie, pani wiceburmistrz poinformowała, że nic takiego się nie stanie. Bardzo jej w tym miejscu dziękuje za odebranie wielu głosów Arkadiuszowi Czechowi…..