Posiedzenie Sejmu- o Ukrainie, budżecie państwa i kilometrówkach

Tegotygodniowe posiedzenie Sejmu obfitowało w ważne wydarzenia m.in. wystąpienie przed Zgromadzeniem posłów i senatorów prezydenta Ukrainy Petro Poroszenki. Wśród słów wypowiedzianych przez przywódcę naszego sąsiada były zarówno podziękowania dla Polaków za wsparcie w ostatnich miesiącach, ale również niezmiernie ważna zapowiedź wniesienia przez niego do ukraińskiego parlamentu wniosku o zrzeczenie się przez Ukrainę statusu pozablokowego (a więc rozpoczęcia współpracy z NATO). Oczywiście sporo było także o aspiracjach unijnych Ukrainy, prezydent Poroszenko podzielił się nawet swoim marzeniem, że kiedyś będzie mógł swój kraj reprezentować w Parlamencie Europejskim.
W środę poźnym wieczorem (a nawet w nocy) mieliśmy głosowanie nad budżetem kraju na przyszły rok (blok 166 głosowań pod rząd! ). Budżetem z jeszcze widocznym cieniem recesji, ale także prorozwojowymi zapisami, wspierającym m.in. politykę prorodzinną.
Oczywiście podczas posiedzenia Komisji Regulaminowej nie można było nie rozmawiać o rozliczaniu użytkowania samochodu prywatnego wykorzystywanego do celów służbowych, czyli tak ostatnio popularnej "kilometrówce"...
Walka polityczna w Polsce weszła na poziom składania na siebie nawzajem doniesień do prokuratury... Oczywiście należy tak czynić, jeśli mamy do czynienia z podejrzeniem przestępstwa, ale dokąd prowadzi sytuacja, w której opozycja składa doniesienie na marszałka sejmu za to, że w ciągu 7 lat wykorzystał 1/3 przysługującego mu jako posłowi limitu na przejazdy? Trudno się dziwić, że wówczas on sam wskazuje, że wicemarszałek opozycji taką samą ilość kilometrów rozliczył nie w 7, a w 2 lata...
Tyle się mówi o tzw. kilometrówkach, że może napiszę na ten temat parę słów. Chociażby dlatego, że gdybym nie wiedział, jak to wygląda, to po informacjach (nawet po najważniejszych programach telewizyjnych) myślałbym, że posłowie zgłaszają przejechane kilometry Kancelarii Sejmu i dostają na to dodatkowe środki. W rzeczywistości przejazdy samochodem prywatnym rozlicza się ze stałego miesięcznego ryczałtu przeznaczonego na prowadzenie biura poselskiego, których to środków musi wystarczyć na wszystkie koszty prowadzenia biur (główne składniki to oczywiście płace pracowników i czynsz). Poseł sam decyduje jak wygląda aktywność jego i jego biura, co przecież zostaje później oceniane przez wyborców. Corocznie składamy (upubliczniane później) rozliczenie wydatkowania tych środków, które jest sprawdzane przez Kancelarię Sejmu.
Kilka lat temu, w celu uniknięcia nadużyć, Sejm podjął decyzję o ustaleniu miesięcznego limitu kilometrów, które można rozliczyć właśnie w ramach środków otrzymanych na prowadzenie biura poselskiego. Ponieważ jest to teraz taki bardzo palący, interesujący wszystkich temat, sprawdziłem dziś, jak sam wykorzystywałem ten limit w poprzednich latach. Biorąc pod uwagę czas od początku 2011 do dziś wyszło mi, że wykorzystałem ok. 37% dopuszczalnego limitu.