I po Świętach...

Magiczny czas mija, ale ich atmosfera mam nadzieję jeszcze jakiś czas pozostanie.
Bardzo mnie ucieszyło, że moim córkom niemal tyle samo radości co oczekiwanie na prezenty, dawało ich przygotowanie - od kilku dni przygotowywały je, pakowały i ukrywały. Obie wierzą jeszcze w Dzieciątko i Świętego Mikołaja, a w tym roku najstarsza wprowadziła nową tradycję - pod choinką zostawiła dla Dzieciątka pierniczek i mleko. Oczywiście musiałem je niepostrzeżenie zjeść i wypić.