Dziwne sytuacje wokół OZE

Ostatnio można natrafić na ironiczne komentarze wobec faktu, że rząd przygotowuje poprawkę Ustawy o odnawialnych źródłach energii przyjętej kilka tygodni temu. Niestety trzeba powiedzieć wprost, że podczas przyjmowania tej ustawy, mówiąc bardzo oględnie, zdarzyły się rzeczy dziwne. Stało się to w wyniku lobbingu paru posłów, Twojego Ruchu, ale głównie niestety Polskiego Stronnictwa Ludowego.

W skrócie mówiąc, zostały przyjęte rozwiązania, w wyniku których kosztem 14 mln zwykłych odbiorców prądu (którzy będą teraz płacić rocznie rachunki za prąd wyższe o kilkadziesiąt zł) przyjęto rozwiązania korzystne dla 200 tysięcy osób. W wyniku tych zapisów ta grupa podzieli między sobą 400 mln zł dotacji do produkcji prądu przy pomocy fotowoltaiki (czyli z energii słonecznej). Oczywiście produkcję energii odnawialnej należy wspierać, gdyż jest ona znacznie droższa od konwencjonalnej, nie mówiąc już o atomowej. Jednak ustalenie stałej ceny zakupu prądu od producentów w wysokości 210% ceny zeszłorocznej grozi patologiami. Już pojawiają się w Internecie pomysły, jak w wyniku prostego przepięcia prąd kupowany po normalniej cenie (tzw. czarny prąd) można podłączyć do instalacji ekologicznej i rzekomo sprzedawać go jako produkowany zielony prąd. W swym założeniu ustawa miała wspierać prosumentów, czyli tych, którzy produkują prąd na własny rachunek i jego nadwyżkę sprzedają do sieci. Niestety w wyniku poprawek lobbystycznych wspiera (kosztem wszystkich odbiorców) wąską grupę przedsiębiorców.

Przed jej przyjęciem w mediach, a także w akcjach internetowych, miał miejsce wielki lobbing zwolenników tego rozwiązania. Na ogłoszenia prasowe wydano kilkadziesiąt tysięcy zł, skrzynki posłów zapychane były mailami, rzekomo zwolenników zielonej energii. Nawet pan redaktor Jacek Żakowski dzień przed głosowaniem był uprzejmy zapytać, czy "w Sejmie nie objawiła się frakcja Gazpromu" sugerując, że przeciwnicy rozwiązań wspierają właśnie klasyczną czarną energię, czy też po prostu rosyjski koncern. Być może pan redaktor nie doczytał ustawy lub jej nie zrozumiał (a może jedno i drugie). Można by jednak zapytać go, czy przypadkiem on nie jest lobbystą tych, którzy teraz będą sprowadzać z Niemiec stare, chińskie fotowoltary, które wypadają z tamtejszego rynku i dzięki nim zarabiać w Polsce kosztem odbiorców prądu rocznie kilkaset mln zł? Bo dokładnie po to wprowadzono poprawki do ustawy.

Smuci i złości zarówno to, że PSL przeforsował takie rozwiązanie, jak również to, że udało mu się to dzięki głosom Prawa i Sprawiedliwości, bo partia ta miała świadomość, że głosuje za złym rozwiązaniem, ale zrobiła to na złość Platformie Obywatelskiej i rządowi. W ławach sejmowych siedzę tuż koło posłów prawicy i usłyszałem stamtąd opinię: "... że też PSL robi taki wałek, gdyby to Platforma robiła to bym się nie dziwił". Po czym poseł mówiący te słowa zagłosował za poprawkami, które ocenił jako "wałek"...