Czy wysłałbyś syna na wojnę w nieuzbrojonym śmigłowcu?

Sprawę zarzutów dotyczących przetargu na nowy śmigłowiec dla polskiej armii wyjaśniano już wielokrotnie. Oferty złożyły trzy firmy, z czego jeden z oferentów zaproponował śmigłowiec bez uzbrojenia (po co taki armii? ), drugi zadeklarował możliwość jego dostaw 2 lata później niż zakładały warunki przetargu. Tylko jedna firma spełniła wymagania polskiego wojska, więc tylko ją zaproszono do dalszej procedury. Nie zmienia to faktu, że przedstawiciele opozycji protestują, wskazując, że przetarg powinna wygrać inna firma. To samo w sobie jest zdumiewające, bo przecież gdyby komisja przetargowa wybrała ofertę niespełniającą wymagania przetargu, należałoby się domagać aresztowania jej członków.
Ważniejsza wydaje się jednak inna kwestia - czy ktoś z protestujących chciałby, aby jego syn poleciał na wojnę nieuzbrojonymi śmigłowcami??
***
W jednym z ostatnich numerów "Wprost" dostrzegłem (i to nawet w kilku miejscach) krytyczne uwagi wobec wyboru śmigłowców. Trochę mnie to zdziwiło, ale moje zdziwienie zmalało, gdy w tym samym numerze znalazłem dwustronicową reklamę jednego z przegranych producentów śmigłowców. A swoją drogą, ciekawe czy wielu klientów na śmigłowce znajduje się przez ogłoszenia prasowe?