Autostrady dla bocianów?

W ramach perspektywy finansowej na lata 2007 - 2013 Polska stanie przed szansą skorzystania ze środków zewnętrznych (oczywiście z Unii Europejskiej) w wysokości, jakiej nigdy jeszcze nie miała do dyspozycji i pewnie już mieć nie będzie.

Od tego, jak tę szansę wykorzysta cały kraj, poszczególne samorządy i przedsiębiorstwa zależeć będzie bardzo wiele. Także Tarnowskie Góry mają wiele zadań, których realizację trudno będzie przeprowadzić bez większościowego udziału środków europejskich. Najważniejszą inwestycją tego typu jest oczywiście rozbudowa sieci kanalizacyjnej w mieście i budowa nowej oczyszczalni ścieków.

Znaczna część środków, które przypadną Polsce, zostanie podzielona na poszczególne województwa w ramach przyjmowanego przez rząd Narodowego Planu Rozwoju. Obecna ekipa rozpoczęła od wyrzucenia do kosza założeń tego planu przygotowanych przez rząd Marka Belki. Powstały dwa nowe warianty podziału środków pomiędzy poszczególne województwa, obydwa bardzo niekorzystne dla województwa śląskiego. W ostatnich dniach Minister Rozwoju Regionalnego Grażyna Gęsicka zarekomendowała rządowi przyjęcie tzw. I algorytmu podziału środków, najmniej korzystnego dla Śląska.

Nikt w sejmowych kuluarach nie ma wątpliwości, że nie był to wybór pani minister, tylko polityczna decyzja Prawa i Sprawiedliwości. Partia rządząca postanowiła podarować pieniądze regionom, w których osiągnęła najlepsze wyniki w wyborach. Kosztem Śląska (a także Wielkopolski, Małopolski i łódzkiego) zyskają województwa tzw. ściany wschodniej. Naszemu regionowi zabrano 289 mln euro i doprowadzono do sytuacji, w której w przeliczeniu na jednego mieszkańca otrzymamy dwukrotnie mniej, niż województwo warmińsko-mazurskie! A trzeba dodać, że już wcześniej dla województw wschodniej Polski przewidziano dodatkowe środki, między innymi wynegocjowane przez premiera od rządu Niemiec.

Taki podział nie uwzględnia założeń strategii lizbońskiej, kładącej duży nacisk na inwestowanie w obszarach charakteryzujących się wysokim potencjałem wzrostu (tzw. "lokomotywy wzrostu";) i w zatrudnienie.

Ponadto istnieje spora obawa, że niektóre województwa wschodnie nie będą w stanie wykorzystać tak wielkich środków, choćby ze względu na brak wkładu własnego. A nawet jeśli, można mieć wątpliwość, czy będą to inwestycje zasadne, czyż nie będzie to budowanie autostrad, po których spacerować będą głównie bociany?

Taka rekomendacja minister, czy de facto polityczna decyzja partii, zszokowała także śląskich posłów PiS, którzy chyba niespecjalnie wiedzą, jak zachować się w tej sytuacji.
Już kilka tygodni przed wstępną decyzją posłowie Platformy Obywatelskiej czterech województw najbardziej tracących na nowym podziale, zbierali w swoich okręgach podpisy pośród posłów wszystkich opcji popierające najbardziej sprawiedliwy podział środków. Ja nie miałem problemów z zebraniem podpisów oprócz kolegów z Klubu, także pośród posłów Samoobrony i SLD, natomiast poseł PiS powiedział mi, że w pełni popiera tę akcję i sam wystosował podobne pismo, ale musi się spytać, czy może się podpisać wspólnie z nami...

Nieoczekiwanie polityczne zmiany oddaliły nieco podjęcie ostatecznej decyzji przez rząd. Ten czas trzeba wykorzystać, jak tylko się da. Oburzenie opinii publicznej to jedyne czego boją się politycy. Jeżeli premier będzie miał wiedzę, że tysiące mieszkańców regionu wysłało do niego pełne oburzenia maile, być może nie pozostanie wobec tego obojętny. Zwłaszcza za parę lat będzie mu zależało na głosach mieszkańców tego regionu, choćby dla brata prezydenta. Stąd akcja śląskiej PO "Uratujmy pieniądze dla Śląska". Wysyłajmy więc maile do Jarosława Kaczyńskiego, im więcej osób tym lepiej.
Szczegółowe informacje, wzory listów można znaleźć na mojej stronie www.glogowski.net